HELLO, FOLLOWERS!

Gossip Girl here.

Your one and only source for the truth behind the scandalous lives of New York's elite. Been a minute. Did you miss me? I know I've missed you. Though you're probably going to wish I'd stayed away when I'm done. Because I can see you. The real you. The one hiding just outside the edge of frame. Well, it's time to reframe that picture. And who am I? That's one secret I'll never tell.

You know you love me
xoxo


. . .

MOST FOLLOWED

now
spotted:
Apparently GG settled her sights on Seoul! With so many of her favorite subjects hailing from Korea, it was only a matter of time before she took a closer look. And oh, what a love affair it turned out to be—Seoul’s beauty secrets, its cocktails, the electric nights in Gangnam… Let’s just say, she’s officially obsessed. So obsessed, in fact, that she’s decided to plant her little birds across the city, ready to report back on what her favorite Seoulites are up to when they return home for Chuseok. Keep your eyes on the brand-new site, where GG won’t just have a watchful eye over every inch of NYC, but now, Seoul too. Who knows? Next time, you might just find her perched atop a skyscraper in Cheongdam-dong.

You can't hide from me
xoxo
Pokazywanie post贸w oznaczonych etykiet膮 Ahn Sunghoon. Poka偶 wszystkie posty
Pokazywanie post贸w oznaczonych etykiet膮 Ahn Sunghoon. Poka偶 wszystkie posty

now, set me
free

chapter five
by coup d'茅tat and Rudy Chomik


17 lutego 2023

— Mam po dziurki w nosie tych g艂upich gier, manipulacji... Tego! — D艂oni膮 wskaza艂a na dystans, kt贸ry ich dzieli艂. Na siebie, na niego. — Tego wszystkiego mam do艣膰 — wycedzi艂a przez z臋by, a jej d艂onie zacz臋艂y dr偶e膰. Jeszcze chwila i mia艂a wra偶enie, 偶e wybuchnie.
— To jest nas dwoje.
Jakby wiedzia艂, co ma powiedzie膰, by j膮 sprowokowa膰. W kilku krokach pokona艂a dystans, kt贸ry ich dzieli艂 i stan臋艂a przed nim, g艂ow臋 zadzieraj膮c do g贸ry. Mierzyli si臋 w艣ciek艂ym spojrzeniem.
— No co, Min Ari? Co by艣 mi chcia艂a powiedzie膰?
— Wygra艂e艣 Seojun, a ja przysz艂am ci oficjalnie pogratulowa膰  wykrzycza艂a g艂o艣no, jednocze艣nie unosz膮c r臋ce do g贸ry w dramatycznym ge艣cie. 



17 lutego 2023

Nie potrafi艂 dok艂adnie okre艣li膰, kiedy jego twarz na widok Seojuna zacz臋艂a si臋 rozpromienia膰, a usta wykrzywia膰 w szerokim u艣miechu, kt贸ry wcale — jak lubi艂 sobie wmawia膰  nie by艂 sztuczny. Wszystko zacz臋艂o si臋 szybko, za szybko, a potoczy艂o tak naturalnie, 偶e poranki sp臋dzone w apartamencie bruneta sta艂y si臋 codzienno艣ci膮... Do tego stopnia, 偶e w prywatnej 艂azience przy sypialni Seojuna obok jego szczoteczki do z臋b贸w znajdowa艂a si臋 ta nale偶膮ca do Sunghoona. 
Ich relacja by艂a inna ni偶 te, do kt贸rych przywyk艂 Ahn. Owszem, pocz膮tkowo jego cel by艂 prosty i nie r贸偶ni艂 bardzo od jego dotychczasowych podchod贸w. Zainteresuj, uwied藕, zabaw, z艂am, zostaw i zapomnij. I jak trzy pierwsze podpunkty z jego listy zosta艂y osi膮gni臋te bez wi臋kszych problem贸w, tak z jakiego艣 powodu ch艂opak nie m贸g艂 si臋 zmusi膰, by posun膮膰 si臋 o kolejny krok i z艂ama膰 Seojuna. Zdawa艂 sobie spraw臋 z tego, 偶e sprawia艂o to problem, a w jego g艂owie narasta艂y niewygodne pytania, ale Sunghoon ignorowa艂 ten natr臋tny g艂osik na rzecz jeszcze kilku chwil zapomnienia. T艂umaczy艂 sobie, 偶e wi臋ksze zaanga偶owanie b臋dzie tego warte, 偶e zaufanie, jakim obdarzy艂 go Seojun, sprawi, 偶e satysfakcja, gdy zako艅czy zabaw臋, odp艂aci mu ten zmarnowany czas. 
I wtedy w艂a艣nie pierwszy raz Sunghoon poczu艂 strach. Narastaj膮cy strach powoduj膮cy niezno艣n膮 gul臋 w gardle, kt贸r膮 niemo偶liwie by艂o prze艂kn膮膰. Obraz ca艂ej tej sytuacji nie by艂 ju偶 tak przejrzysty, a jego plan nagle przeistoczy艂 si臋 w co艣 bardzo skomplikowanego. Ba艂 si臋, bo nie wiedzia艂, co zrobi膰, ani jak zareagowa膰  z jednej strony przecie偶 by艂o idealnie, Seojun po艂kn膮艂 haczyk i da艂 si臋 zapomnie膰, a Sunghoon widzia艂 ten b艂ysk w jego oku, gdy ich spojrzenia skrzy偶owa艂y si臋 ze sob膮. W Seojunie musia艂y narodzi膰 si臋 jakie艣 uczucia, ka偶dy jego dotyk i gest by艂y tego jawnym przyk艂adem, testamentem jego emocji. Sunghoon mia艂 go w gar艣ci, w ka偶dej chwili m贸g艂 zacisn膮膰 pi臋艣ci i zgnie艣膰 to wszystko w drobny py艂, jednak... i w nim co艣 drgn臋艂o. Co艣, co sprawi艂o, 偶e zacz膮艂 czu膰.
Kiedy wi臋c brunet otworzy艂 si臋 przed nim i dr偶膮cym g艂osem opowiedzia艂 o swojej przesz艂o艣ci, o tym, co wydarzy艂o si臋 w Korei, o Margaret, Sunghoon zamiast za艣mia膰 si臋 gorzko i wykorzysta膰 idealn膮 okazj臋 przybra艂 zmartwiony wyraz twarzy. Jego d艂o艅 zamiast w kierunku sto艂u, by zebra膰 swoje rzeczy ze stolika, pow臋drowa艂a na policzek Seojuna, aby otrze膰 艂zy, a jego usta nie wypowiedzia艂y nas膮czonych jadem s艂贸w, jedynie szepta艂y te koj膮ce zapewnienia, 偶e ju偶 teraz wszystko b臋dzie dobrze. W tamtym momencie nie pragn膮艂 niczego innego, jak sprawi膰, by Seojun znowu poczu艂 si臋 bezpiecznie, a ka偶dy, kto kiedykolwiek przyczyni艂 si臋 do jego cierpienia, znikn膮艂 z powierzchni ziemi. 
Ba艂 si臋 tego, co robi艂 i jaki wp艂yw mia艂 na niego Kim, ale brunet skutecznie t艂umi艂 jego obawy, gdy przebywali w swoim otoczeniu. Zasadzi艂 w nim nadziej臋, 偶e tak mog艂o by膰 zawsze, 偶e wcale nie musieli stawia膰 sobie dziwnych granic, 偶e ta zabawa wcale nie musia艂a si臋 ko艅czy膰. Ka偶dy z nich m贸g艂 dalej prowadzi膰 sw贸j bardzo popaprany styl 偶ycia, a wieczorami zapomina膰, 偶e 艣wiat istnia艂 poza 艣cianami ich apartament贸w. By艂o tak dobrze, 偶e Sunghoon da艂 si臋 zatraci膰 i okaza艂 s艂abo艣膰. Po raz pierwszy w swoim 偶yciu przej膮艂 si臋 losem drugiego istnienia, po raz pierwszy z艂ama艂 w艂asne zasady i po raz pierwszy u艣wiadomi艂 sobie, jak wielkim by艂 g艂upcem.
Mia艂o by膰 dobrze, by艂 na prowadzeniu, jednak to Seojun okaza艂 si臋 by膰 tym, kt贸ry postawi艂 ostateczny ruch, zostawiaj膮c go na przegranej pozycji.
Szach-mat.
— Jak to... Mam sobie i艣膰? — Sunghoon zacisn膮艂 wargi w cienk膮 lini臋, patrz膮c Seojunowi w oczy z tak gor膮c膮 w艣ciek艂o艣ci膮, 偶e ten a偶 cofn膮艂 si臋 o krok.
By艂a dwudziesta druga, w艂a艣nie wr贸cili do apartamentu Kima po kolacji, a dzie艅 rzeczywi艣cie sp臋dzili wyj膮tkowo mi艂o. A偶 do teraz.
— Zaufaj mi, nie chcesz by膰 tego 艣wiadkiem.
— 艢wiadkiem czego? O co ci, kurwa, chodzi? 
Blondyn wsta艂 teraz z kanapy, na kt贸rej jeszcze kilka minut wcze艣niej prowadzili cywilizowan膮 dyskusj臋, a偶 telefon Seojuna nagle nie zawibrowa艂, skupiaj膮c na sobie ca艂膮 jego uwag臋. 
— Ari tu jedzie — wymamrota艂 Seojun, rzucaj膮c kr贸tkie spojrzenie na wy艣wietlacz. Potem powr贸ci艂 spojrzeniem do blondyna i lekko zmarszczy艂 brwi.
Rzadko zdarza艂o si臋, by Seojunowi zrobi艂o si臋 g艂upio. Nie by艂 po prostu tym typem cz艂owieka. Teraz jednak mia艂 ochot臋 przest膮pi膰 z nogi na nog臋, tak niezr臋cznie poczu艂 si臋, widz膮c w oczach Sunghoona co艣, na co nie by艂 przygotowany. Nieme potwierdzenie. Ale nie m贸g艂 zareagowa膰, nie tak, jak chcia艂, bo przecie偶 to wszystko mi臋dzy nimi nie by艂o prawdziwe. Byli tylko kumplami, prawda? A Ahn by艂 zwyczajnie niezadowolony, bo ich wsp贸lny wiecz贸r mia艂 si臋 przedwcze艣nie zako艅czy膰. I wed艂ug tego scenariusza Seojun powinien post臋powa膰.
Gdyby to wszystko wydarzy艂o si臋 trzy tygodnie wcze艣niej, pewnie skaka艂by pod sam sufit ze szcz臋艣cia. Do tego celu d膮偶y艂 przez tak d艂ugi czas... Czemu wi臋c czu艂 teraz jedynie frustracj臋 i gniew?
— B臋dzie za jakie艣 dziesi臋膰 minut i... Chcia艂bym z ni膮 pogada膰.
Sunghoon parskn膮艂 g艂o艣no, gdy tylko imi臋 dziewczyny opu艣ci艂o usta Seojuna. By艂 w艣ciek艂y, bo widocznie ca艂e jego starania tak naprawd臋 posz艂y na marne, a brunet dalej mia艂 zamiar jak pos艂uszny szczeniaczek rzuci膰 si臋 za swoj膮 podobno przyjaci贸艂k膮. 
— Wiesz co, Seojun, jeste艣 偶a艂osny. Naprawd臋 spodziewa艂em si臋 po tobie czego艣 lepszego.
Bola艂o. 艢wiadomo艣膰, 偶e kto艣 inny liczy艂 si臋 bardziej i w艂a艣nie mia艂 zaj膮膰 jego pozycj臋 irytowa艂a go tak bardzo, 偶e jedynym logicznym rozwi膮zaniem wydawa艂 si臋 atak. Wi臋c ubra艂 sw贸j gniew w s艂owa i obdarowa艂 nim ch艂opaka. 
— 呕a艂osny? — Seojun natomiast nie znosi艂 poczucia winy. W trybie natychmiastowym przeku艂 te niechciane uczucia w z艂o艣膰 na Sunghoona, a s艂owa, jakie od niego us艂ysza艂, tylko mu w tym pomog艂y. Bo w ko艅cu kim on my艣la艂, 偶e jest, odzywaj膮c si臋 do niego w ten spos贸b? — Czekaj, bo chyba nie rozumiem. O艣wie膰 mnie, czemu uwa偶asz, 偶e jestem 偶a艂osny?
Sunghoon zacz膮艂 powolnie sun膮膰 po pokoju, d艂ugimi krokami przemierza艂 dystans od jednej 艣ciany, do drugiej. Mentalnie prowadzi艂 w g艂owie dialog i ubiera艂 w s艂owa to, co chcia艂 przekaza膰 brunetowi. Seojun patrzy艂 na niego, unosz膮c brew w g贸r臋 i jednocze艣nie czuj膮c, 偶e coraz bardziej si臋 irytuje.
— Wybacz za moj膮 bezpo艣rednio艣膰, ale nie wiem jak inaczej to sformu艂owa膰 — zacz膮艂, zatrzymuj膮c si臋 kilka metr贸w od Seojuna. — Min znudzi艂a si臋, zast膮pi艂a twoj膮 osob臋 now膮 zabawk膮, olewa艂a przez ostatnie miesi膮ce, a teraz nagle przypomnia艂a o twoim istnieniu. 
By艂 bli偶ej. Z ka偶d膮 sekund膮 dystans zmniejsza艂 si臋, a偶 Sunghoon stan膮艂 wprost przed nim, spogl膮daj膮c na niego z g贸ry, jakby chcia艂 pokaza膰 swoj膮 wy偶szo艣膰 i u艣wiadomi膰 Seojunowi, 偶e ten by艂 po prostu s艂aby i niemi艂osiernie g艂upi. Chcia艂 go upokorzy膰. Po raz pierwszy naprawd臋 chcia艂 go zrani膰. 
— A ty oczywi艣cie przywitasz j膮 z otwartymi ramionami, dasz wyp艂aka膰, sp臋dzicie razem wspania艂e chwile, kt贸re z pewno艣ci膮 co艣 znacz膮 — uni贸s艂 w g贸r臋 d艂onie, palcami tworz膮c cytaty w powietrzu — tylko po to, by rano u艣wiadomi艂a sobie, 偶e dla niej jeste艣 tylko odskoczni膮 od normalnego 偶ycia, w kt贸re tak bardzo Ari lubi si臋 bawi膰. — Nachyli艂 si臋 nieco, tak, by spojrze膰 Seojunowi prosto w oczy. Spojrzenie zimne jak l贸d, kipi膮ce obrzydzeniem, kt贸re mia艂o przeszy膰 odbiorc臋 dreszczem. 
Powinien to zrobi膰 tygodnie temu, powinien trzyma膰 si臋 planu, a nie jak idiota da膰 rozproszy膰.
— Wi臋c tak, jeste艣 偶a艂osny. Ale przynajmniej co艣 was 艂膮czy. Ciebie i Ari. — Gdyby tylko m贸g艂, dla dramatycznego efektu splun膮艂by na posadzk臋 chwil臋 po tym, gdy imi臋 dziewczyny opu艣ci艂o jego wargi, bo nawet wspomnienie o niej pozostawia艂o w ustach Sunghoona gorzkawy, nieprzyjemny posmak. 
Dopi膮艂 swego, ka偶de s艂owo nas膮czone ironi膮 i jadem bola艂o Seojuna do 偶ywego. Brunet patrzy艂 w g贸r臋 w oczy ch艂opaka, a w jego spojrzeniu wida膰 by艂o smutek, cho膰 usta ze z艂o艣ci zacisn膮艂 wcze艣niej w grymasie. Dopiero ostatnie zdanie go otrze藕wi艂o.
Seojun m贸g艂 m贸wi膰 o Ari co tylko mu si臋 podoba艂o. Nikt inny nie mia艂 prawa.
— Spierdalaj — powiedzia艂 zimno, wr臋cz lodowato. Zmarszczy艂 nos, jakby poczu艂 jaki艣 brzydki zapach, po czy powoli pokr臋ci艂 g艂ow膮. — Dos艂ownie, Sunghoon. Spierdalaj.
Sunghoon za艣mia艂 si臋 jedynie cicho i przytakn膮艂 Seojunowi, mimo 偶e gdzie艣 w 艣rodku przeszywa艂 go niemi艂osierny b贸l. Czu艂 si臋 zupe艂nie, jakby w kt贸rym艣 z jego mi臋艣ni utkwi艂o cia艂o obce, kt贸re za wszelk膮 cen臋 chcia艂o si臋 wyrwa膰, rozrywaj膮c tkank臋, pozostawiaj膮c jedynie okropnie brzydk膮 i cholernie trudn膮 do zagojenia ran臋. Ale Ahn nie m贸g艂 da膰 po sobie pozna膰, 偶e jedyne, czego pragn膮艂, to by Seojun rzuci艂 si臋 za nim i zatrzyma艂 w progu drzwi. M贸g艂 nawet przysi膮c, 偶e gdzie艣 w spojrzeniu bruneta widzia艂 konflikt, jakby ten kalkulowa艂 swoje mo偶liwo艣ci. I gdyby tylko Sunghoon nie by艂 wypranym z emocji manipulatorem, mo偶e zrobi艂by pierwszy krok, aby za艂agodzi膰 ten konflikt. Mo偶e przeprosi艂by albo chocia偶 wyt艂umaczy艂 swoj膮 reakcj臋 i dlaczego post膮pi艂 w ten spos贸b. Mo偶e mogliby znale藕膰 wyj艣cie z tego bagna, kt贸re z ka偶d膮 sekund膮 wci膮ga艂o ich jeszcze g艂臋biej, utrudniaj膮c ucieczk臋. 
Niemniej Sunghoon nie wiedzia艂, jak rozmawia膰 o swoich uczuciach, bo dalej po艂owy z nich nie rozumia艂, ani nie dopuszcza艂 do swojej 艣wiadomo艣ci. Skrywa艂 je g艂臋boko, nie chc膮c o nich my艣le膰. Bo uczucia by艂y s艂abo艣ci膮, a to napawa艂o go pogard膮 do samego siebie. 
— Z przyjemno艣ci膮. Zreszt膮, jak ju偶 wspomnia艂e艣, nie chc臋 by膰 tego 艣wiadkiem. 
I nie czekaj膮c ani chwili d艂u偶ej, chwyci艂 swoj膮 kurtk臋, po czym znikn膮艂 za drzwiami. A gdy tylko to zrobi艂, Seojun zerwa艂 si臋 z miejsca, zrobi艂 kilka gniewnych krok贸w do przodu, ale potem zatrzyma艂 gwa艂townie, zaciskaj膮c oczy. D艂onie zwin膮艂 w pi臋艣ci, a jego ca艂a twarz zacisn臋艂a si臋 w grymasie. Sta艂 tam przez chwil臋, ale zamiast spokoju czu艂 coraz wi臋kszy ci臋偶ar w g艂owie.
W ko艅cu wrzasn膮艂 g艂o艣no z w艣ciek艂o艣ci膮, opadaj膮c na ziemi臋, a jego krzyk przeci膮艂 cisz臋, kt贸ra nasta艂a, gdy Sunghoon wyszed艂 z mieszkania. 



17 lutego 2023

Zatrzasn膮wszy z hukiem drzwi taks贸wki, Minsoo skrzywi艂 si臋 mocno. Normalnie pewnie zagada艂by kierowc臋 i przeprosi艂, bo tak ju偶 mia艂 w zwyczaju, ale teraz odwr贸ci艂 si臋 i pop臋dzi艂 w stron臋 wysokiego budynku po przeciwnej stronie ulicy. Dopiero w 艣rodku zorientowa艂 si臋, 偶e tak naprawd臋 nie mia艂 poj臋cia, na kt贸re pi臋tro si臋 uda膰. 
Od kilkunastu minut pod膮偶a艂 za lokalizacj膮 Ari. Dziewczyna przesta艂a mu odpisywa膰, nie odbiera艂a jego po艂膮cze艅, wi臋c to by艂o jedyne, co mu zosta艂o — pojecha膰 za ni膮, licz膮c, 偶e wszystko u niej w porz膮dku. Uspokoi艂 si臋 nieco, dos艂ownie chwilk臋 wcze艣niej, gdy przes艂a艂 aktualn膮 lokalizacj臋 Ari Renacie, jej pokoj贸wce, z pytaniem, czy mo偶e j膮 rozpoznaje, a ona odpowiedzia艂a, 偶e to adres apartamentu Seojuna. Mia艂 tylko nadziej臋, 偶e po drodze nie sta艂o jej nic z艂ego, a wiadomo艣ci, kt贸re mu przes艂a艂a, to tylko p艂aczliwy, podkr臋cony alkoholem wyraz t臋sknoty, nic powa偶nego.
W ko艅cu wybra艂 w windzie przycisk ostatniego pi臋tra, maj膮c nadziej臋, 偶e trafi. Wi臋kszo艣膰 znajomych Ari mieszka艂a w penthousach, wi臋c liczy艂, 偶e Seojun nie da艂by si臋 nawet na tym polu nikomu wyprzedzi膰 — a znaj膮c Jego Bucowato艣膰, by艂o to bardzo prawdopodobne. I mia艂 racj臋, bo gdy tylko wyszed艂 na klatk臋 schodow膮, do jego uszu dotar艂 g艂os Kima. Drzwi od jego mieszkania by艂y lekko uchylone, zupe艂nie jakby przed chwil膮 jaka艣 bardzo pijana gapa przez nie przechodzi艂a. Usta Minsoo na kr贸tk膮 chwil臋 wykrzywi艂y si臋 w szczerym u艣miechu... kt贸ry zgas艂 tak szybko, jak tylko dotar艂 do niego sens wypowiadanych przez Seojuna s艂贸w.
— Jakby艣 nie by艂a t膮 zepsut膮 dziewczyn膮, siedzia艂aby艣 teraz w obj臋ciach swojego ch艂opaka, a nie sta艂aby艣 tu przede mn膮! Nie m贸wi艂aby艣 mojej matce w drugi dzie艅 艣wi膮t, jakim to zaszczytem nie by艂oby wyj艣膰 za mnie za m膮偶!
Co, do cholery?
Na pocz膮tku ch艂opak mia艂 ochot臋 z rozmachem uchyli膰 drzwi, wparowa膰 na 艣rodek pomieszczenia i g艂o艣no da膰 do zrozumienia o swojej obecno艣ci, ale s艂ysz膮c ich kolejne s艂owa, zacisn膮艂 mocno szcz臋k臋 i powstrzyma艂 si臋. Podszed艂 tylko kilka krok贸w do progu, by mie膰 pewno艣膰, 偶e nic mu nie umknie. D艂onie zacz臋艂y mu dr偶e膰, wi臋c zwin膮艂 je w pi臋艣ci i wsadzi艂 do kieszeni kurtki.
Jeszcze nie wejdzie, nie teraz. Najpierw pozna calutk膮 prawd臋.
A potem ich z niej rozliczy.



17 lutego 2023

Ch艂opak przyjrza艂 jej si臋 uwa偶nie, jakby nie do ko艅ca mia艂 wra偶enie, o czym Ari tak naprawd臋 m贸wi. Lekki u艣miech wkrad艂 mu si臋 na usta, a z艂o艣膰, kt贸r膮 czu艂 jeszcze chwil臋 wcze艣niej, powoli zaczyna艂a znika膰, ust臋puj膮c miejsca zadowoleniu. 
— Co wygra艂em? — zapyta艂, dalej spogl膮daj膮c uparcie w jej oczy. 
Ari naprawd臋 zaczyna艂a traci膰 cierpliwo艣膰, bo Seojun wci膮偶 wydawa艂 si臋 pastwi膰 nad ni膮, mimo 偶e to ona pierwsza wywiesi艂a bia艂膮 flag臋. 
—  Nie udawaj idioty.  J臋zykiem zwil偶y艂a spierzchni臋te usta, by chwil臋 p贸藕niej przygry藕膰 warg臋.  Tego chcia艂e艣 od samego pocz膮tku. Chcia艂e艣 podda膰 mnie jakiej艣 chorej pr贸bie, zrujnowa膰 moj膮 relacj臋 i pozby膰 si臋 Minsoo.  Poczu艂a jak pod powiekami zaczynaj膮 gromadzi膰 si臋 艂zy, a to zdenerwowa艂o j膮 jeszcze bardziej. Kolejna oznaka s艂abo艣ci... Ale czy teraz mia艂o to jakiekolwiek znaczenie? Przecie偶 i tak nic by to nie zmieni艂o.  Zostaw mnie w spokoju, prosz臋  wyszepta艂a cicho z g艂owa spuszczon膮 w d贸艂, bo czy potrafi艂aby wydusi膰 to z siebie, spogl膮daj膮c mu prosto w oczy? 
— Ja mam ci臋 zostawi膰 w spokoju? To ty wpadasz do mojego mieszkania bez zapowiedzi, po czym informujesz mnie, 偶e z tob膮... wygra艂em? Brzmi to dla mnie, jakby艣 wypi艂a za du偶o drink贸w dzisiejszej nocy.  Mo偶e i sam by艂 mocno wstawiony, ale ci臋偶ko by艂oby komukolwiek przeoczy膰, jak bardzo Ari chwia艂a si臋 na szpilkach swoich niebotycznie wysokich but贸w. — Wi臋c, wracaj膮c, o艣wiecisz mnie? Co wygra艂em? 
—  My艣lisz, 偶e chc臋 tu by膰?   prychn臋艂a w odpowiedzi, a jej spojrzenie ponownie skrzy偶owa艂o si臋 z Seojunem. Drwi艂 z niej. Ka偶de jego s艂owo insynuowa艂o, 偶e to ona by艂a niepoczytalna i boryka艂a si臋 z kontrol膮 w艂asnych emocji.  Przysz艂am tu, bo nie wiem, co innego jeszcze mog艂abym zrobi膰. Uda艂o ci si臋, udowodni艂e艣, 偶e gdzie艣 w 艣rodku mnie dalej siedzi ta zepsuta dziewczyna, tak.  Podesz艂a bli偶ej niego, a jej palec wskazuj膮cy wbija艂 si臋 w klatk臋 piersiow膮 bruneta z ka偶dym jej kolejnym s艂owem.   Wi臋c. Wygra艂e艣. Gratulacj臋.  艁zy, kt贸re do tej pory usilnie stara艂a si臋 powstrzyma膰, teraz swobodnie sp艂ywa艂y po jej zaczerwienionych policzkach. Czu艂a si臋 偶a艂o艣nie, przyznaj膮c do pora偶ki, bo by艂 to pierwszy raz, gdy pozna艂a ten gorzki smak. I mia艂a nadziej臋, 偶e ostatni. — Dlatego prosz臋, sko艅czmy to. 
— Sko艅czmy to? — zapyta艂 zimno, 艂api膮c j膮 za nadgarstek, po czym przyci膮gn膮艂 jeszcze bli偶ej siebie. — Ari, ty serio dalej w to wierzysz? Ty my艣lisz, 偶e... 偶e w tobie gdzie艣 w 艣rodku 偶yje ta zepsuta dziewczyna? — Roze艣mia艂 si臋. — To ty ni膮, kurwa, jeste艣! Jakby艣 nie by艂a t膮 zepsut膮 dziewczyn膮, siedzia艂aby艣 teraz w obj臋ciach swojego ch艂opaka, a nie sta艂aby艣 tu przede mn膮! — Z ka偶d膮 minut膮 coraz bardziej podnosi艂 g艂os. Wyrzuca艂 z siebie gniew nie tylko na Ari, ale te偶 na Sunghoona. — Nie m贸wi艂aby艣 mojej matce w drugi dzie艅 艣wi膮t, jakim to zaszczytem nie by艂oby wyj艣膰 za mnie za m膮偶! — Kolejny raz si臋 roze艣mia艂. Dalej 艣ciska艂 dziewczyn臋 za nadgarstek. — Miej na tyle odwagi i powiedz, czego tak naprawd臋 chcesz, Min Ari.
T臋cz贸wki jej oczu rozszerzy艂y si臋, a szok wymalowa艂 na twarzy. Przez u艂amek sekundy nie wiedzia艂a, co powiedzie膰, bo czy zaprzeczanie jego s艂owom mia艂o jakikolwiek sens, kiedy prawd膮 by艂o, 偶e uk艂oni艂a si臋 nisko i ch臋tnie przytakn臋艂a, gdy pani Kim podsun臋艂a t臋 propozycj臋 pod jej nos? 
Ale przecie偶 powiedzenie tak by艂o 艂atwiejsze i mniej problematycznie, ni偶 odmowa! Niemniej to, 偶e idea zastania cz臋艣ci膮 rodziny Kim i stani臋cia na 艣lubnym kobiercu obok Seojuna przyjemnie po艂echta艂a jej ego, oczywi艣cie zignorowa艂a, jak reszt臋 niewygodnych my艣li. 
W g艂owie czu艂a tak ogromny chaos, 偶e jedyne, co zdo艂a艂a z siebie wykrzesa膰, to dwa ledwo s艂yszalne s艂owa. Nie zaprzeczy艂a jego teorii, ani nie potwierdzi艂a tego, co insynuowa艂. Ba艂a si臋 pragnienia, kt贸re skrywa艂o si臋 w g艂臋bi jej serca i usilnie chcia艂o wyrwa膰, gdy tylko znajdowa艂a w pobli偶u ch艂opaka. 
— Nie wiem. 
Seojun westchn膮艂. Napi臋cie mi臋dzy nimi lekko opad艂o.
— Wiesz — odpowiedzia艂, tym razem 艂agodnie. Mimowolnie uni贸s艂 brwi i rozchyli艂 usta, odliczaj膮c sekundy, a偶 w ko艅cu us艂yszy to, na co tak d艂ugo czeka艂. 
Nawet nie zdawa艂 sobie sprawy, jak dobrym by艂 manipulatorem.
Byli dru偶yna, prawda? I mieli ni膮 pozosta膰 na zawsze. Nie by艂o tu miejsca na nikogo wa偶niejszego.
— Czego? Chcesz? — zapyta艂.
Zacisn臋艂a powieki, dalej poci膮gaj膮c nosem. Tak bardzo pragn臋艂a spokoju, m贸c w ko艅cu odetchn膮膰. Wiedzia艂a, czego tak naprawd臋 powinna chcie膰, wi臋c w my艣lach stara艂a si臋 wyszuka膰 znajom膮 twarz, a g艂os rozs膮dku przywo艂ywa艂 tylko jedno imi臋, to, kt贸re powinna wypowiedzie膰. Minsoo. Chcesz Minsoo. Przecie偶 kochasz go.
Droga ucieczki nie istnia艂a, kiedy tylko postawi艂a krok do ty艂u, u艣cisk na jej nadgarstku zacie艣ni艂 si臋, daj膮c jej do zrozumienia, 偶e gra naprawd臋 mia艂a si臋 zako艅czy膰. Tu i teraz.
Musia艂a by膰 szczera ze sam膮 sob膮, wi臋c nabra艂a powietrza w p艂uca, otworzy艂a oczy i bez przeci膮gania tego d艂u偶ej odpowiedzia艂a prawd臋. Nawet si臋 nie zaj膮kn臋艂a.
—  Ciebie. 
Bo mimo, 偶e anio艂ek siedz膮cy na jej ramieniu stara艂 si臋 przywo艂a膰 j膮 do porz膮dku, Ari w tym momencie nie chcia艂a robi膰 tego, co powinna. Zm臋czona ci膮g艂ym udawaniem podda艂a si臋 emocjom, swoim skrywanym pragnieniom i gor膮cemu po偶膮daniu, kt贸re gotowa艂o si臋 w jej wn臋trzu na widok bruneta. Ju偶 nie liczy艂o si臋, 偶e nie mog艂a czy 偶e nie powinna. Jedyne, co mia艂o znaczenie, to, 偶e byli znowu razem, chocia偶 przez chwil臋.
A na jego reakcje nie musia艂a d艂ugo czeka膰.
Gdy wyobra偶a艂 sobie wcze艣niej t臋 ich rozmow臋, widzia艂 siebie oczami wyobra藕ni, jak prycha z politowaniem i kr臋ci g艂ow膮, a powiem wykrzykuje z satysfakcj膮 w g艂osie, 偶e wiedzia艂 to od samego pocz膮tku. Teraz jednak nie by艂 w stanie tego zrobi膰, nie wtedy, gdy ona sta艂a przed nim i m贸wi艂a mu, 偶e go pragnie. Rozbroi艂a jego triumf. 
Nagrod膮 nie by艂o jedynie przyznanie mu racji. Sta艂 si臋 ni膮 zach艂anny, nami臋tny i tak d艂ugo wyczekiwany poca艂unek, kt贸ry po艂膮czy艂 ich, gdy tylko Ari wypowiedzia艂a to zakazane s艂owo. Rzucili si臋 w swoim kierunku jednocze艣nie, jakby kto艣 odpi膮艂 w ko艅cu niewidzialne 艂a艅cuchy i ca艂owali tak, jak jeszcze nigdy wcze艣niej. Nigdy nie robili tego z tak膮 t臋sknot膮. Nigdy przedtem nie czuli, jakby robili co艣 z艂ego. Teraz 艂amali wszystkie zasady.
I by艂o to cudownie emocjonuj膮ce.
Niestety — by艂o. Bo ju偶 kilkana艣cie sekund p贸藕niej co艣 odci膮gn臋艂o Seojuna od Ari i rzuci艂o na zimn膮 posadzk臋. Zanim ch艂opak zorientowa艂 si臋, co si臋 dzieje, otrzyma艂 cios z pi臋艣ci prosto w twarz. Jeden, drugi, trzeci. Ciep艂a krew rozla艂a mu si臋 po twarzy, napastnik nie przestawa艂, a Kim poczu艂, 偶e od metalicznego smaku robi mu si臋 niedobrze.
   Szok jednak w ko艅cu min膮艂, a on odzyska艂 rezon. Z艂apa艂 ch艂opaka za obie d艂onie i dopiero wtedy ujrza艂 jego twarz, ich oczy si臋 spotka艂y, a gniew, kt贸ry od niego bi艂, sprawi艂, 偶e Seojun poczu艂 si臋 okropnie. Mia艂 ochot臋 wsta膰 i uciec jak najdalej. Gdyby nie by艂o mu szkoda swojej pi臋knej twarzy, mo偶e nawet pozwoli艂by na jeszcze kilka uderze艅.
Minsoo by艂 silniejszy od Seojuna. Z 艂atwo艣ci膮 wyrwa艂 si臋 z jego u艣cisku, ale nie zamierza艂 go dalej ok艂ada膰 pi臋艣ciami, bo uda艂o mu si臋 w te kilka sekund roz艂adowa膰 gniew. Spogl膮da艂 na niego jeszcze chwil臋, napawa艂 si臋 wstydem, kt贸ry by艂 widoczny w oczach Kima, po czym wsta艂. Rzuci艂 okiem na Ari, kr臋c膮c g艂ow膮. 
— Jestem pod wra偶eniem. Swojej g艂upoty przede wszystkim, bo, tak, jestem cholernie g艂upi. Da艂em si臋 wci膮gn膮膰 w t臋 gr臋 od pocz膮tku. Za bardzo wam ufa艂em i by艂em po prostu 艣lepy, a mog艂em si臋 domy艣li膰, co tu si臋 dzieje — mrukn膮艂. — Jeste艣cie oboje tak samo parszywi i zgnili od 艣rodka. Brzydz臋 si臋 wami. Pasujecie do siebie idealnie.
Zdradzi艂a go nie tylko dziewczyna, ale te偶 przyjaciel, kto艣, kogo mimo up艂ywu czasu dalej uwa偶a艂 za brata. Cierpienie by艂o wymalowane na jego twarzy. Czu艂 si臋 jak najwi臋kszy g艂upiec na 艣wiecie, a w dodatku 艂zy zebra艂y si臋 w jego oczach, co jeszcze bardziej go zdenerwowa艂o.
Mimo, 偶e to nie Ari le偶a艂a na pod艂odze z rozerwan膮 warg膮 i krwawi膮cym nosem, to b贸l, kt贸ry jej towarzyszy艂, gdy Minsoo spogl膮da艂 na ni膮 z obrzydzeniem i wstydem, by艂 bardzo podobny. Odruchowo podbieg艂a do ch艂opaka i z艂apa艂a go za rami臋, kiedy ten odwr贸ci艂 si臋, by wyj艣膰 z mieszkania. Nie bardzo wiedzia艂a, co tak naprawd臋 powinna zrobi膰, ale nie mog艂a mu od tak pozwoli膰 znikn膮膰. Ta ca艂a sytuacja, Seojun i wszystko, co wydarzy艂o si臋 w mieszkaniu bruneta, wcale nie zmieni艂o jej uczu膰 do Lee. I cho膰 Ari dalej nie potrafi艂a sobie pouk艂ada膰 sobie w g艂owie tego, co zasz艂o i ci臋偶ko by艂oby jej to wyt艂umaczy膰, musia艂a spr贸bowa膰.
— Minsoo. Ja nie... Prosz臋, daj mi wyt艂umaczy膰, to nie...  
Nie dane jej by艂o sko艅czy膰, bo ch艂opak urwa艂 jej w po艂owie zdania, 艣miej膮c si臋 gorzko. 
— Co, Ari? Co chcesz mi powiedzie膰? To nie tak jak my艣l臋? To nie ty, to ja? — Wyrwa艂 swoje rami臋 z obj臋膰 dziewczyny i parskn膮艂 z pogard膮. Je艣li my艣la艂, 偶e Ari wzbudzi艂a w nim odraz臋 tego nieszcz臋snego dnia w samolocie, tak teraz by艂 pewien, 偶e Min by艂a tak samo zepsuta, jak ka偶dy bogaty dzieciak, z kt贸rym mia艂 styczno艣膰 w przeci膮gu swojego kr贸tkiego 偶ycia. — Daruj sobie, widzia艂em wystarczaj膮co. Mog艂a艣 mi to po prostu powiedzie膰, nie musia艂a艣 mnie tu 艣ci膮ga膰.
I jeszcze kilka miesi臋cy temu 艂zy na policzkach brunetki sprawi艂yby, 偶e odruchowo si臋gn膮艂by do jej twarzy, star艂 je, a potem zamkn膮艂by dziewczyn臋 w swoich ramionach, ale teraz... budzi艂y w nim satysfakcj臋. Powinna cierpie膰. Zas艂u偶y艂a na to. Przelotnie jeszcze rzuci艂 spojrzeniem w kierunku Seojuna, ale nie chcia艂 skupia膰 na nim swojej uwagi zbyt d艂ugo w obawie, 偶e znowu rzuci si臋 w jego kierunku. Obr贸ci艂 si臋 wi臋c na pi臋cie i wyszed艂 z mieszkania, z hukiem zatrzaskuj膮c za sob膮 drzwi. 
Szkoda, 偶e nie mia艂 poj臋cia, 偶e to nie Ari wys艂a艂a t臋 felern膮 wiadomo艣膰... Cho膰 czy co艣 by to zmieni艂o?



25 lutego 2023

Seojun ca艂y wiecz贸r czeka艂, a偶 Sunghoon zjawi si臋 na jego imprezie. Nie przyszed艂.
Od czasu ich ostatniej rozmowy min臋艂y dwa tygodnie i mia艂 wra偶enie, 偶e ch艂opak specjalnie go unika. I mimo, 偶e nie pad艂y mi臋dzy nimi 偶adne jawne oskar偶enia, Seojun przypuszcza艂, 偶e Ahn wcale nie z艂o艣ci艂 si臋 na niego tylko z powodu tego, 偶e w tamt膮 pami臋tn膮 sobot臋 poprosi艂 go, by wyszed艂 z jego apartamentu. Takie, jakby to nazwa膰, g艂臋bokie przeczucie i intuicja... albo ciche podszepty serca.
Nie chcia艂 jednak czeka膰. Blondyn m贸g艂 go ignorowa膰, nie odbiera膰 telefon贸w, nie odpisywa膰, ale Seojun by艂 Seojunem i je艣li czego艣 chcia艂, musia艂 to zdoby膰, niewa偶ne, w jaki spos贸b. Wybra艂 numer do swojego asystenta, a potem kaza艂 mu wys艂a膰 adres miejsca, w kt贸rym w艂a艣nie bawi si臋 Sunghoon, cho膰by musia艂 przez to przetrz膮sn膮膰 wszystkie bary i kluby na Manhattanie. Jego asystent by艂 naprawd臋 dobrym pracownikiem — wystarczy艂o czterdzie艣ci pi臋膰 minut i Seojun ju偶 wje偶d偶a艂 na osiemnaste pi臋tro hotelu Standard, a jego nazwisko widnia艂o na li艣cie go艣ci.
Nie zaprz膮ta艂 sobie g艂owy rozgl膮daniem po parkiecie, tylko od razu ruszy艂 w kierunku pokoju VIP, w kt贸rym bawi艂 si臋 Ahn. Spodziewa艂 si臋, 偶e gdy tylko go zobaczy, zaleje go fala z艂o艣ci, ale zaskoczy艂 si臋, bo nic takiego si臋 nie sta艂o. Czu艂 偶al. I wstyd. Jakby z jakiego艣 dziwnego powodu ba艂 si臋 ich rych艂ego spotkania... Ca艂e zdeterminowanie nagle go opu艣ci艂o.
Nie m贸g艂 si臋 jednak ju偶 wycofa膰. Poci膮gn膮艂 za klamk臋 i wszed艂 do pomieszczenia, a Sunghoon w tym samym momencie odwr贸ci艂 si臋 w jego stron臋. Przez chwil臋 mierzy艂 go spojrzeniem, a potem kiwn膮艂 g艂ow膮 w kierunku ochroniarzy, potwierdzaj膮c, 偶e ch艂opak mo偶e zosta膰. Nie przywita艂 go jednak, poszed艂 od razu w stron臋 jednej z kanap i jakby nigdy nic wci膮gn膮艂 si臋 w rozmow臋 ze znajomymi. Uczucie 偶alu wzrasta艂o, ale w ko艅cu i gniew da艂 o sobie zna膰.
— Spierdalajcie — powiedzia艂 ch艂opak w kierunku przyjaci贸艂 Sunghoona, przysiadaj膮c si臋 obok. Pos艂a艂 im szeroki u艣miech i poklepa艂 siedz膮cego najbli偶ej bruneta po plecach. — M贸wi臋 serio. Wypad. — Dalej wykrzywiaj膮c usta 艣ledzi艂 spojrzeniem odchodz膮cych ludzi, ale kiedy wr贸ci艂 nim do Sunghoona, jego twarz przypomina艂a beznami臋tn膮 mask臋. — 艁adny teatrzyk odegra艂em? — szepn膮艂 cicho, pochylaj膮c si臋. — Zrobi艂em to dla ciebie, Sunghoon. — Kr贸tka pauza, g艂臋boki wdech i wydech. — Dlaczego mnie unikasz?
Unika艂 go, bo tak by艂o 艂atwiej pogodzi膰 si臋 z pora偶k膮, na kt贸r膮 nie by艂 gotowy, bo przecie偶 Sunghoon zawsze wygrywa艂. W ko艅cu jeszcze nikt nie udowodni艂 mu, by ta teoria by艂a nieprawdziwa. 
A偶 nie spotka艂 zawodnika r贸wnego sobie. R贸wnie przest臋pnego, zaciekle d膮偶膮cego do celu. To musia艂o si臋 sko艅czy膰 katastrof膮, ta historia nie zas艂ugiwa艂a na szcz臋艣liwe zako艅czenie. I w艂a艣nie Seojun po raz kolejny pokazywa艂, na co go by艂o sta膰 i jak zaj艣膰 Sunghoonowi za sk贸r臋. Prychn膮艂 pod nosem na s艂owa bruneta, bo mimo 偶e bardzo chcia艂, by to ca艂e przedstawienie by艂o dla niego, zdawa艂 sobie spraw臋, jak nieprawdziwe by艂y te deklaracje.
Seojun by艂 tutaj dla siebie, dla zaspokojenia w艂asnej ciekawo艣ci i egoistycznych pobudek. 
A Sunghoon nie mia艂 zamiaru da膰 mu tej satysfakcji.
— By艂em zaj臋ty. Ty zreszt膮 te偶  — odpowiedzia艂 beznami臋tnie, nawet nie spogl膮daj膮c w kierunku bruneta. Nachyli艂 si臋 i si臋gn膮艂 do stolika po szklank臋. Cho膰 spok贸j malowa艂 si臋 na jego twarzy, d艂o艅 zaci艣ni臋ta na szkle a偶 pobiela艂a.  Dlaczego uwa偶asz, 偶e jeste艣 na tyle wa偶ny, bym specjalnie po艣wi臋ca艂 wi臋cej mojego cennego czasu na planowanie, gdzie si臋 pojawi膰, a gdzie nie, by przypadkiem na ciebie nie wpa艣膰? 
Sunghoon odwr贸ci艂 si臋 z nonszalanckim u艣miechem na ustach. Spogl膮da艂 teraz wprost na Seojuna. Drwi艂, bo taki by艂 jego mechanizm obrony, chocia偶 jedyne, czego chcia艂, to rzuci膰 si臋 na bruneta. Ale nie m贸g艂, nie powinien. W ostatnich tygodniach okaza艂 zbyt wiele s艂abo艣ci, na kt贸re ju偶 teraz nie m贸g艂 sobie pozwoli膰. 
— No nie wiem, mo偶e dlatego, 偶e ju偶 kolejny raz z rz臋du mnie olewasz? Nie odpisujesz na wiadomo艣ci, nie odbierasz? — zapyta艂 Seojun, przewracaj膮c oczami. — Nie jestem g艂upi, Sunghoon. Serio, dalej si臋 wkurwiasz dlatego, 偶e ci臋 poprosi艂em o to, 偶eby艣 wyszed艂? Nie by艂o to mo偶e zbyt kulturalne, ale... Bez przesady. 
K艂ama艂. Co gorsze, wiedzia艂, 偶e Sunghoon o tym wie. Dalsza cz臋艣膰 teatrzyku.
— Seojun, moje 偶ycie nie kr臋ci si臋 wok贸艂 ciebie.  Ju偶 nie. Bo przez trzy tygodnie tak w艂a艣nie by艂o. Ka偶da sekunda jego 偶ycia, by艂a po艣wi臋cona Kimowi... i jak bardzo on tego teraz 偶a艂owa艂.   Nie wiem, czy zapomnia艂e艣, ale mam studia. I nie mam pi臋ciu lat, by dalej rozpami臋tywa膰 g艂upi膮 sprzeczk臋.
Obydwoje wymieniali si臋 k艂amstwami. Wi臋cej fabrykacji, byle tylko nie wyjawi膰 prawdziwych emocji. Sugnhoon opad艂 na oparcie kanapy, rozsiadaj膮c si臋 wygodnie. Nie chcia艂 wygl膮da膰, jakby obecno艣膰 Seojuna wywo艂ywa艂a na nim jakiekolwiek wra偶enie, wi臋c stara艂 zachowywa膰 si臋 naturalnie. 
  Po drugie, widzisz t臋 dziewczyn臋? O, tam, w rogu. R贸偶owa sukienka.   Skin膮艂 g艂ow膮 w kierunku drobnej brunetki, kt贸ra co chwil臋 zerka艂a w ich kierunku, posy艂aj膮c Sunghoonowi 艣mia艂e u艣miechy czy dwuznaczne mrugni臋cia.  No, jak ju偶 wspomnia艂em, jestem zaj臋ty.  I gdy Seojun sun膮艂 wzrokiem we wskazanym kierunku, Sunghoon zassa艂 powietrze i czeka艂 na jak膮kolwiek reakcj臋.
— Rozumiem. — Sztuczny u艣miech. Nie by艂 w stanie patrze膰 na dziewczyn臋 d艂u偶ej ni偶 kilka sekund. — Czyli pomi臋dzy nami wszystko w porz膮dku? 
— W najlepszym.
 Brunet roze艣mia艂 si臋, ale nie by艂o w tym ani grama rado艣ci, a Sunghoon zawt贸rowa艂 mu chwil臋 potem, dalej jednak mierz膮c go zimnym spojrzeniem. Zapad艂a miedzy nimi kr贸tka cisza.
Targowisko pr贸偶no艣ci.
— Widz臋, 偶e w takim razie niepotrzebnie wpada艂em — mrukn膮艂 ch艂opak, wstaj膮c. — Mi艂ego wieczoru, Sunghoon. Udanych 艂ow贸w.
I odszed艂, czuj膮c jakby zostawia艂 za sob膮 cz膮stk臋 siebie. By艂o tak wiele rzeczy, kt贸re m贸g艂 powiedzie膰, ale nie by艂 w stanie. Nie mia艂 odwagi.
Sunghoon chcia艂 odwr贸ci膰 g艂ow臋 i pod膮偶y膰 spojrzeniem na brunetem, ale ba艂 si臋, 偶e w przyp艂ywie emocji rzuci si臋 za nim, prosz膮c by zosta艂, a na takie poni偶enie nie m贸g艂 sobie pozwoli膰. Z hukiem odstawi艂 szklank臋 na stolik i szybko wsta艂. Stopy same prowadzi艂y go do jego nowego celu. 
Bo musia艂 zapomnie膰, musia艂 zag艂uszy膰 b贸l i gniew, kt贸ry wzbudzi艂 w nim Seojun, a jaki by艂 lepszy na to spos贸b, ni偶 znale藕膰 sobie zast臋pstwo? Podszed艂 wi臋c do zgrabnej dziewczyny, kt贸ra tak ch臋tnie wymienia艂a si臋 z nim spojrzeniami, by chwil臋 p贸藕niej wymieni膰 si臋 te偶 z ni膮 nami臋tnymi poca艂unkami. Ale to nie wystarcza艂o.
A w g艂owie dalej przeklina艂 Seojuna, bo gdy ten wyszed艂, Sunghoon gdzie艣 w 艣rodku poczu艂 niezno艣n膮 pustk臋. I wiedzia艂, 偶e jej za nic nie b臋dzie potrafi艂 wype艂ni膰.



24 lutego 2023

Lotnisko w Nowym Jorku zawsze przera偶a艂o Minsoo swoj膮 wielko艣ci膮. Gdyby nie to, 偶e razem z nim do Korei wraca艂 jeden z jego najbli偶szych kumpli z dziewczyn膮, prawdopodobnie ju偶 kilka razy by si臋 tam zgubi艂, zanim by dotar艂 pod swoje bramki, o ile w og贸le by mu si臋 to uda艂o. 
Min膮艂 tydzie艅 odk膮d przy艂apa艂 Ari z Seojunem. Ci臋偶ko mu by艂o okre艣li膰, jak si臋 czu艂. Prze偶y艂 w swoim 偶yciu mn贸stwo ci臋偶kich chwil, przykrych i niezno艣nych, znosi艂 drwiny i inne okropie艅stwa z ust ludzi, ale jeszcze nigdy nikt go nie zdradzi艂. Mo偶e dlatego, 偶e wcze艣niej nie by艂 zakochany i mia艂 dopiero dwadzie艣cia lat, ale czu艂, jakby kto艣 wyssa艂 z niego ca艂e szcz臋艣cie, kt贸re nosi艂 w sercu. Nic nie sprawia艂o mu rado艣ci, dni snu艂y si臋 niezno艣nie, a ju偶 najgorsza by艂a samotno艣膰, godziny sp臋dzone bezsennie w 艂贸偶ku. Cisza nad ranem. Osza艂amiaj膮cy brak perspektyw. 
Czu艂 jakby... Niczego nie czu艂. 
Jego przyjaciele kupili mu bilet powrotny, sam nie by艂 w stanie si臋 do tego zebra膰. Wiedzieli, 偶e jaki艣 czas temu, pod koniec stycznia, zaczepi艂 go na Instagramie jaki艣 facet ze stacji telewizyjnej, proponuj膮c udzia艂 w programie rozrywkowym dla m艂odych, uzdolnionych tanecznie lub wokalnie ch艂opak贸w. Zmusili go do odpisania i ju偶 za pi臋膰 dni mia艂 si臋 stawi膰 na pierwszych nagraniach. Przekonywali, 偶e musi sobie odpu艣ci膰, 偶e ju偶 nie ma drogi powrotu, wi臋c najlepiej by by艂o, gdyby ca艂膮 energi臋 w艂o偶y艂 w siebie i przeku艂 ten smutek w swoj膮 si艂臋. By艂o to bardzo mi艂e, jednak Minsoo ci臋偶ko by艂o uwierzy膰 w ich s艂owa. Zgodzi艂 si臋 jednak, bo niczym nie ryzykowa艂 i w planach mia艂 bardzo intensywny tydzie艅. Zreszt膮, sk艂ama艂by, gdyby zaprzeczy艂, 偶e najlepsze choreografi臋 uk艂ada艂 w艂a艣nie, kiedy by艂 w emocjonalnej rozsypce.
Ding. Ding. Ding.
Powiadomienie roz艣wietli艂o mu telefon. Jeszcze nie zd膮偶y艂 wy艂膮czy膰 alertu na zdj臋cia dodawane przez Ari na Instragramie. Wpatrywa艂 si臋 w nie przez chwil臋, wahaj膮c si臋, ale w ko艅cu otworzy艂 aplikacj臋, cho膰 to, co zobaczy艂, sprawi艂o tylko, 偶e zala艂a go fala z艂o艣ci. Ju偶 nie smutku, a nawet goryczy, tylko gor膮cej, pal膮cej 偶y艂y w艣ciek艂o艣ci.
Ze zdj臋cia u艣miecha艂a si臋 do niego jego by艂a dziewczyna i by艂y przyjaciel.
Mo偶e to nie by艂 taki z艂y pomys艂 z tym programem?  



13 kwietnia 2023

— Nie powiem ci, przesta艅 cisn膮膰.
Seojun pos艂a艂 Ari karc膮ce spojrzenie, cho膰 jego k膮ciki ust lekko zadrga艂y, zdradzaj膮c, 偶e tak naprawd臋 wcale nie by艂 na ni膮 z艂y. Odebra艂 j膮 w艂a艣nie spod Constance i niestety nie zorientowa艂 si臋 wcze艣niej, 偶e m贸wienie o tym, 偶e przygotowa艂 jej ma艂膮 niespodziank臋, b臋dzie jednym z najwi臋kszych b艂臋d贸w, jakie m贸g艂 pope艂ni膰. Od pi臋tnastu minut nie dawa艂a mu 偶y膰, na zmian臋 pr贸buj膮c albo odgadn膮膰, co na ni膮 czeka, albo wycisn膮膰 z niego prawd臋, a zakorkowane Upper East Side nie wr贸偶y艂o szybkiego ko艅ca dalszych tortur.
— Jeste艣my w drodze do twojego mieszkania, widz臋 to, wi臋c to na pewno jest u ciebie, hm...
— Ari, ostrzegam ci臋, zaraz zatrzymam si臋 obok tych taks贸wek i b臋dziesz wraca膰 pieszo. 
Atak standardow膮 gro藕b膮 numer trzy. Powodzenie: znikome.
— Seojun-ah!   Ari zalamentowa艂a g艂o艣no, ukazuj膮c tym samym swoje niezadowolenie. Uwielbia艂a niespodzianki, ale nie znosi艂a niepewno艣ci, a z ka偶d膮 chwil膮 czu艂a, jak jej m贸zg maniaka zaczyna wariowa膰, staraj膮c si臋 zwr贸ci膰 uwag臋 na najmniejszy szczeg贸艂. Wy艂apa膰 reakcj臋 od ch艂opaka, wyci膮gn膮膰 od niego cokolwiek. I nie pozosta艂o jej nic innego, jak posun膮膰 si臋 o kolejny krok, ten niezawodny.
— Oppa  Wyszepta艂a przeci膮gle, jednoczenie nachylaj膮c si臋 w jego kierunku. Drobne d艂onie u艂o偶y艂a na udzie bruneta, i zatrzepota艂a rz臋sami posy艂aj膮c mu najbardziej niewinne spojrzenie, na jakie by艂o j膮 sta膰.
— Nie — odpowiedzia艂 tonem nieznosz膮cym sprzeciwu. — Cho膰by艣 nie wiem, co zrobi艂a, niczego nie powiem…  A je艣li si臋 nie uspokoisz — teraz on u艂o偶y艂 r臋k臋 na wewn臋trznej stronie jej uda. — to nici z jakiejkolwiek niespodzianki.
Z naburmuszon膮 min膮 godn膮 pi臋ciolatki, kt贸ra w艂a艣nie zosta艂a poinformowana, 偶e cho膰by tupa艂a stopami o posadzk臋 przez kolejn膮 godzin臋 i tak nie dostanie nowej zabawki, Ari skrzy偶owa艂a ramiona na piersi i odwr贸ci艂a twarz w kierunku okna, unikaj膮c bruneta.
— Jeste艣 okropny. Ta ca艂a niespodzianka lepiej niech b臋dzie tego warta   odpowiedzia艂a cicho, teraz wpatrzona w okno, chocia偶 nie omin臋艂o jej uwagi to, 偶e Seojun za艣mia艂 si臋 cicho pod nosem na jej zachowanie. 
Reszt臋 drogi pokonali w ciszy. Dziewczyna dalej udawa艂a obra偶on膮, cho膰 kilkukrotnie podnosi艂a g艂ow臋, gdy tylko wpada艂a na kolejny pomys艂, co mog艂o by膰 t膮 niespodziank膮 — za ka偶dym razem jednak ponownie odwraca艂a si臋 plecami do Seojuna po przypomnieniu sobie, 偶e przecie偶 nie rozmawiaj膮. Gdy tylko wjechali do parkingu podziemnego budynku, w kt贸rym brunet mieszka艂, zmru偶y艂a oczy, spogl膮daj膮c na ch艂opaka podejrzliwie. 
Dalej ze skwaszon膮 min膮, niech臋tnie wysz艂a z pojazdu. Nie rozumia艂a o co by艂o to ca艂e zamieszanie, skoro miejsce w kt贸rym si臋 znale藕li by艂o niczym innym, a parkingiem pod budynkiem mieszkalnym Seojuna. Jak na parking przysta艂o, znajdowa艂o si臋 tam wiele pojazd贸w, drogich, ekskluzywnych i opr贸cz tego jakiej by艂y marki, dziewczyna nie mog艂a powiedzie膰 o nich niczego wi臋cej, bo taka wiedza i tak do niczego jej si臋 w 偶yciu nie przydawa艂a. 
— Jeste艣my na miejscu — mrukn膮艂 Seojun, gdy ju偶 opu艣cili jego Bugatti. Obszed艂 samoch贸d dooko艂a, by dotrze膰 do Ari i owin膮艂 r臋ce wok贸艂 jej bioder. — Niespodzianka — wymrucza艂 jej do ucha, wsuwaj膮c jednocze艣nie ma艂y pilot do tylnej kieszeni jej spodni.
Kiedy Kim stan膮艂 za ni膮, odruchowo odchyli艂a si臋 do ty艂u, spoczywaj膮c plecami na jego klatce piersiowej. Oczywi艣cie dalej by艂a z艂a, a przynajmniej tak膮 udawa艂a, wi臋c bez s艂owa si臋gn臋艂a do kieszeni, gdy tylko poczu艂a, 偶e teraz znajdowa艂 si臋 w niej jaki艣 przedmiot. Lekko zaskoczona wpatrywa艂a si臋 teraz w swoj膮 d艂o艅 i pilot, kt贸ry si臋 niej znajdowa艂. 
— Co to?   zapyta艂a cicho. Zupe艂nie jakby nie potrafi艂a wydedukowa膰, czym by艂 ten ma艂y sprz臋t z kilkoma guzikami, dodatkowo ignoruj膮c srebrny brelok, kt贸rego litery uk艂ada艂y si臋 w nic innego, a jej w艂asne imi臋. Dalej b艂膮dz膮c spojrzeniem po pilocie, w ko艅cu u艂o偶y艂a kciuk i przycisn臋艂a jedn膮 z ikonek. Gdy do jej uszu dobieg艂 d藕wi臋k sygnalizuj膮cy otwarcie pojazdu, szybko podnios艂a g艂ow臋 w poszukiwaniu jego 藕r贸d艂a.
— Co to? Dok艂adnie to Porsche Taycan 4S Cross Turismo  powiedzia艂 Seojun z u艣miechem i roze艣mia艂 si臋, po czym skin膮艂 g艂ow膮 w stron臋 dalej skonfundowanej dziewczyny, by poszuka艂a w艣r贸d innych samochod贸w swojej zguby. — Personalizowany model o nazwie... Arimobil? — Zmarszczy艂 brwi, przyk艂adaj膮c d艂o艅 do ust. — Aribil? Minaribil? — Pokr臋ci艂 g艂ow膮. Nie, to nie to. — Minarimobil! 
Kim dobrze j膮 zna艂. Samoch贸d wygl膮da艂 dok艂adnie tak, jak tylko mog艂a sobie wymarzy膰. 
O ile Min lubi艂a twierdzi膰, 偶e posiada艂a ekspertyz臋 w wielu dziedzinach, jak na przyk艂ad moda, 艣ledz膮c najnowsze trendy, czy ogl膮daj膮c pokazy najs艂awniejszych projektant贸w, b臋d膮c w tym 艣wiatku od dziecka — zas艂uga jej matki — tak o motoryzacji nie mia艂a zielonego poj臋cia. Nie mog艂a nawet powt贸rzy膰 tego, co przed chwil膮 dumnie wypowiedzia艂 Seojun, jedynie Porshe brzmia艂o znajomo, a nie jak s艂owo rodem z ksi臋gi zakl臋膰, jednak potrafi艂a doceni膰 wizualny aspekt pojazdu, bo ten by艂 wszystkim, czego Ari i jej materialistyczne serce mog艂o pragn膮膰. 
Samoch贸d by艂 czarny, z grafitowymi elementami. B艂yszcza艂 si臋, jakby kto艣 polerowa艂 go a偶 do ostatniej chwili, gdy Ari i Seojun znale藕li si臋 na parkingu. Dziewczyna mog艂aby si臋 w nim przegl膮da膰 jak w lusterku, a to przyjemnie po艂echta艂o jej ego. W kilku miejscach mo偶na by艂o dostrzec pudrowo r贸偶owe detale, jak jej inicja艂y wygrawerowane na klamkach, czy naklejka z jej imieniem w pi臋knej kursywie pomi臋dzy oknami. No i rejestracja, kt贸ra r贸wnie偶 by艂a niczym innym, a drukowanym MIN ARI. Samoch贸d dos艂ownie krzycza艂 sp贸jrz na mnie, a czego innego mog艂a mog艂a pragn膮膰 dziewczyna, jak nie uwagi?
— Jest idealny. — Bez chwili zastanowienia rzuci艂a si臋 w ramiona ch艂opaka, uwieszaj膮c na jego szyi, staj膮c na opuszkach palc贸w tak, by m贸c dosi臋gn膮膰 jego ust, na kt贸rych z艂o偶y艂a jak偶e wdzi臋czny i nami臋tny poca艂unek. — Minarimobil... czy kto艣 kiedy艣 wspomnia艂, 偶e jeste艣 geniuszem? — Zamrucza艂a cicho, wsuwaj膮c palce d艂oni w niesforne w艂osy ch艂opaka, drapi膮c delikatnie sk贸r臋 jego g艂owy. Tak jak Seojun zna艂 Ari i to, co lubi艂a, tak Min wiedzia艂a dok艂adnie jak okaza膰 swoj膮 wdzi臋czno艣膰 i odp艂aci膰 si臋 ch艂opakowi za tak hojny podarunek. 
— Kiedy艣 wspomnia艂? S艂ysz臋 to codziennie — szepn膮艂, mru偶膮c oczy z przyjemno艣ci, a gdy dziewczyna cofn臋艂a r臋k臋, przybra艂 na moment smutny wyraz twarzy. — I mam kolejny genialny pomys艂. Jestem pewien, 偶e Minarimobil by艂by jeszcze bardziej idealny, gdyby kto艣 w ko艅cu przetestowa艂 jego mo偶liwo艣ci. Na przyk艂ad na tylnym siedzeniu.
W spojrzeniu dziewczyny, kt贸re utkwione by艂o w twarzy bruneta, nagle co艣 zaiskrzy艂o. Przygryz艂a doln膮 warg臋, przechylaj膮c g艂ow臋 delikatnie w bok, a d艂o艅mi z bark贸w ch艂opaka zjecha艂a w d贸艂, zatrzymuj膮c si臋 na nadgarstkach. Jego pomys艂 spodoba艂 jej si臋 na tyle, 偶e od razu zainspirowa艂 j膮 do dzia艂ania, wi臋c spl膮ta艂a swoje palce z jego i poci膮gn臋艂a w kierunku samochodu. Otworzy艂a drzwi woln膮 d艂oni膮 i przybieraj膮c powa偶ny wyraz twarzy, pchn臋艂a Seojuna na tyle siedzenie, by chwil臋 p贸藕niej zatrzasn膮膰 za nimi drzwi. 
— Przyciemnianie szyby, c贸偶 za zbieg okoliczno艣ci — wymamrota艂a z podziwem w g艂osie, wdrapuj膮c si臋 na uda ch艂opaka, tak, by na nim usi膮艣膰. Zachichota艂a cicho, kiedy ten z艂o偶y艂 poca艂unki w zag艂臋bieniu jej szyi, gdzieniegdzie przygryzaj膮c delikatnie sk贸r臋, a ona w odpowiedzi westchn臋艂a g艂o艣no.
Seojun podni贸s艂 g艂ow臋 i ich spojrzenia si臋 spotka艂y. Patrzyli na siebie przez chwil臋, u艣miechaj膮c si臋 delikatnie i ciesz膮c t臋 s艂odk膮 chwil膮, oczekiwaniem na jeszcze s艂odsze, kt贸re mia艂y zaraz nast膮pi膰.
— Kocham ci臋 — powiedzia艂.
Czu艂, jak atmosfera w aucie w sekund臋 diametralnie si臋 zmienia. Widzia艂, jak twarz Ari si臋 rozpromieni艂a, jak jej oczy zab艂yszcza艂y, a sam mia艂 ochot臋 roze艣mia膰 si臋 g艂o艣no ze szcz臋艣cia, bo endorfiny uderzy艂y mu do g艂owy.
— Ja ciebie te偶 — odpowiedzia艂a z tak膮 moc膮, jakby ju偶 d艂ugo czeka艂a, by wypowiedzie膰 te s艂owa. 
Gdy chwil臋 p贸藕niej Seojun opad艂 na sk贸rzane siedzenie, a dziewczyna zawis艂a nad nim, mrucz膮c cicho z rozkoszy, ch艂opak pomy艣la艂, 偶e jest chyba najszcz臋艣liwsz膮 osob膮 na 艣wiecie. Odda艂 si臋 przyjemno艣ci, szybowa艂 w chmurach, a wszystko mia艂o by膰 ju偶 zawsze dobrze — byli ze sob膮 z Ari, byli t膮 dru偶yn膮, kt贸r膮 zawsze mieli pozosta膰, kochali si臋 i w ko艅cu byli w stanie to powiedzie膰 na g艂os.
Dlaczego wi臋c za ka偶dym razem, gdy przymyka艂 oczy, widzia艂 twarz Sunghoona? Dlaczego miga艂y w jego my艣lach wspomnienia tego wieczoru, gdy w podobnych okoliczno艣ciach sp臋dzali czas na tylnym siedzeniu jego samochodu? I w ko艅cu — dlaczego, kiedy m贸wi艂 Ari, 偶e j膮 kocha, m贸g艂by przysi膮c, 偶e us艂ysza艂 jego g艂o艣ne, ironiczne prychni臋cie?
Niestety, samo powiedzenie komu艣, 偶e si臋 go kocha nie sprawi, 偶e to b臋dzie prawd膮.



17 czerwca 2023

— Jeszcze raz to samo — mrukn膮艂 brunet, podnosz膮c spojrzenie na kelnerk臋. Jego wzrok prze艣lizgn膮艂 si臋 po ciele dziewczyny powoli, zach艂annie i zatrzyma艂 te strategiczne p贸艂 sekundy d艂u偶ej na dekolcie, a dopiero potem odnalaz艂 jej twarz. U艣miechn膮艂 si臋 szeroko w podzi臋ce, cho膰 serdeczno艣ci na pr贸偶no by艂oby szuka膰 w jego oczach.
Kto z kim przestaje, takim si臋 staje?
Z g艂o艣nik贸w lecia艂 jaki艣 klubowy remiks najnowszej piosenki The Weeknd, ale ha艂as nie si臋ga艂 lo偶y VIP, w kt贸rej dzisiaj imprezowa艂 Minsoo. Przyciemniane szyby nie tylko t艂umi艂y muzyk臋 i oddziela艂y go od obcych ludzi, ale te偶 — do czego ch艂opak jeszcze nie do ko艅ca umia艂 si臋 przyzwyczai膰 — chroni艂 jego prywatno艣膰. Po wyemitowaniu w korea艅skiej telewizji programu, w kt贸rym wzi膮艂 udzia艂 i kt贸ry zreszt膮 wygra艂, zdoby艂 rzesz臋 fan贸w nie tylko w swoim rodzimym kraju, ale te偶 w艣r贸d fan贸w k-popu na ca艂ym 艣wiecie. Podpisa艂 kontrakt z najlepsz膮 wytw贸rni膮 rozrywkow膮 w Korei i wed艂ug planu za rok lub dwa mia艂 zadebiutowa膰 w ich najnowszym zespole. Mia艂 tylko jeden warunek.
Zasponsoruj膮 mu drugi semestr w nowojorskiej szkole ta艅ca. 
Musia艂 jednak zachowa膰 pozory, wystrzega膰 si臋 skandali i pilnowa膰, by jego image z艂otego ch艂opca nie zosta艂 nadszarpni臋ty jakimi艣 g艂upimi, niedorzecznymi plotkami. Dlatego teraz bawi艂 si臋 na prywatnych imprezach w otoczeniu ludzi, kt贸rzy wiedzieli, jak strzec swoich sekret贸w, i kt贸rym zale偶a艂o na tym r贸wnie mocno. 
— Dzi臋ki — powiedzia艂, kiedy chwilk臋 p贸藕niej m艂odziutka dziewczyna znalaz艂a si臋 obok niego z kuflem piwa Cass, ale nawet na ni膮 nie spojrza艂. Jego wzrok niemal od pocz膮tku imprezy utkwiony by艂 w parze, kt贸ra bawi艂a si臋 na parkiecie. Min Ari w艂a艣nie chichota艂a, wsuwaj膮c d艂onie we w艂osy u艣miechni臋tego ch艂opaka, jej ch艂opaka, Kim Seojuna. Przez przyciemnian膮 szyb臋 brunet mia艂 z honorowego, najwy偶szego siedzenia wprost idealny widok na g艂贸wn膮 sal臋 klubu.
C贸偶, Lee Minsoo wr贸ci艂 do Nowego Jorku po to, aby si臋 zem艣ci膰. 

the end ?

i wandered
into a maze

chapter four
by coup d'茅tat and Rudy Chomik


17 lutego 2023

Seojun leniwie przeturla艂 si臋 po 艂贸偶ku na brzuch, mamrocz膮c co艣 niezrozumia艂ego pod nosem. Swoj膮 lew膮 r臋k膮 natkn膮艂 si臋 na co艣 gor膮cego i to w艂a艣nie ten ciep艂y dotyk wybudzi艂 go ze snu. Otworzy艂 powoli oczy i zamruga艂 kilka razy, a偶 wzrok przyzwyczai艂 si臋 do jasnego 艣wiat艂a, a jego usta natychmiast wygi臋艂y si臋 w u艣miechu, gdy tylko dojrza艂 osob臋 艣pi膮c膮 obok niego. To na klatce piersiowej Sunghoona trzyma艂 swoj膮 d艂o艅. Blondyn naprawd臋 wygl膮da艂 teraz jak anio艂ek, z tymi jasnymi w艂osami opadaj膮cymi na czo艂o, lekkim u艣miechem na ustach  w kontra艣cie do tego, jak bardzo bezwzgl臋dny, bezlitosny i popaprany by艂 jego charakter. Jego okrucie艅stwo jednak nie si臋ga艂o Seojuna. Nie m贸g艂 go skrzywdzi膰, bo zwyczajnie nie potrafi艂. Ale o tym Seojun ju偶 nie wiedzia艂.
W ko艅cu brunet wygrzeba艂 si臋 z po艣cieli, wsta艂 powoli, zebra艂 telefon z szafki nocnej i wyszed艂 z sypialni, zamykaj膮c za sob膮 po cichu drzwi. Przeszed艂 do kuchni, a mijaj膮c pokoj贸wk臋, poinformowa艂 j膮, by przyszykowa艂a mu k膮piel w g艂贸wnej 艂azience na pi臋trze, po czym zaparzy艂 kaw臋 i ruszy艂 z powrotem z kubkiem na g贸r臋. By艂 w wy艣mienitym humorze. Nawet u艣miechn膮艂 si臋 do kobiety z wdzi臋czno艣ci膮, ale ona czmychn臋艂a szybko z 艂azienki, patrz膮c w d贸艂.
Generalnie Kim by艂 raczej fanem kr贸tkich, lodowatych b膮d藕 wrz膮cych prysznic贸w, wi臋c rzadko korzysta艂 z tej 艂azienki. By艂a ogromna, utrzymana w industrialnym stylu reszty loftu i wszyscy jego przyjaciele uwielbiali z niej korzysta膰, szczeg贸lnie podczas hucznych imprez, kt贸re urz膮dza艂 w swoim domu. Na pode艣cie mie艣ci艂a si臋 pod艂ogowa wanna, z prawej strony znajdowa艂a si臋 przeszklona sauna, mieszcz膮ca do dwunastu os贸b, a zamiast jednej ze 艣cian umieszczono szyb臋 — widok by艂 wspania艂y, a wysoko艣膰 utrudnia艂a gapiom dostrze偶enie czegokolwiek, co dzia艂o si臋 w 艣rodku. I kogokolwiek r贸wnie偶. 
Ch艂opak 艣ci膮gn膮艂 z siebie pi偶am臋, ustawi艂 wann臋 na program z hydromasa偶em, wzi膮艂 kubek do r臋ki i zanurzy艂 si臋 w wodzie, pomrukuj膮c pod nosem z zadowoleniem. Upi艂 艂yka ciep艂ej kawy, a potem odstawi艂 naczynie, by m贸c schowa膰 r臋ce w gor膮cej wodzie i u艂o偶y膰 si臋 wygodniej na zag艂贸wku. Czu艂, 偶e to b臋dzie wyj膮tkowo mi艂y dzie艅. Za oko艂o dwie godziny powinien si臋 stawi膰  ku ho艂dowaniu tradycji bogatych dupk贸w z Nowego Jorku — na swoich pierwszych w 偶yciu wy艣cigach konnych, gdzie mia艂 zamiar napi膰 si臋 dobrego piwa oraz wyda膰 mn贸stwo pieni臋dzy na zak艂ady. Potem mo偶e kolacja w jakiej艣 dobrej restauracji... Nast臋pnie kolejna bardzo d艂uga i przyjemna noc w jego apartamencie. 
Czu艂 si臋 wspaniale, wr臋cz cudownie. I to nie by艂a tylko zas艂uga tej fantastycznej k膮pieli.
Trwa艂o to ju偶 od trzech tygodni. Od kiedy zbli偶yli si臋 do siebie z Sunghoonem. 
Ci臋偶ko powiedzie膰, by ostatnie kilka miesi臋cy nale偶a艂y do najszcz臋艣liwszych w jego 偶yciu. Pocz膮wszy od tego, co wydarzy艂o si臋 z Margaret, a sko艅czywszy na umieszczeniu go w o艣rodku, ca艂y ten czas majaczy艂 si臋 w jego g艂owie jako pasmo nieko艅cz膮cych si臋 nieszcz臋艣膰. Gdzie艣 w tym wszystkim, zupe艂nie przez przypadek, straci艂 sw贸j jedyny, sta艂y element 偶ycia — Ari. Bo cho膰 przybieg艂a do niego jak na skrzyd艂ach w 艣wi臋ta, gdy tylko dowiedzia艂a si臋 ca艂ej historii o Korei, i odwiedza艂a go potem przez miesi膮c, pozosta艂 dla niej tylko ma艂ym sekretem, kt贸rym nie dzieli艂a si臋 ze 艣wiatem. Minsoo nie wiedzia艂, 偶e do niego przychodzi艂a, co dopiero o poca艂unku, jakim go obdarzy艂a na powitanie po tej ich d艂ugiej roz艂膮ce. I Seojuna to niezmiernie denerwowa艂o.
Nie lubi艂 bycia tym drugim. Nigdy nie pos膮dzi艂by siebie o zazdro艣膰 i cho膰 w 偶aden inny spos贸b nie da艂o si臋 wyt艂umaczy膰 z艂o艣ci, kt贸r膮 odczuwa艂, dalej uparcie sta艂 przy tym, 偶e jej powodem nie by艂y uczucia do Ari. Przecie偶 nie byli w zwi膮zku, oboje widywali si臋 z r贸偶nymi lud藕mi i nigdy z tego powodu nie robili sobie awantury, wi臋c dlaczego teraz mia艂oby by膰 inaczej? Z czego nie zdawa艂 sobie sprawy to fakt, 偶e w przesz艂o艣ci 偶adne z nich nie uwik艂a艂o si臋 w powa偶niejszy zwi膮zek — cho膰 Min umawia艂a si臋 z wieloma ch艂opakami, zazwyczaj te relacje ko艅czy艂y si臋 po kilku randkach, za艣 Seojuna wierno艣膰 nigdy nie si臋ga艂a tak daleko, by odm贸wi膰 sobie przyjemno艣ci sp臋dzania czasu sam na sam z Ari — a teraz pierwszy raz wkrad艂a mu si臋 do g艂owy obawa, 偶e dziewczyna ju偶 nie zamierza wraca膰, i w艂a艣nie to go tak bola艂o. Granice, kt贸re pomi臋dzy nimi pierwszy raz stawia艂a. Strach o jej strat臋.
 Swoje uczucia t艂umaczy艂 sobie w prosty spos贸b, ca艂膮 kwesti臋 jakiegokolwiek romantyzmu wygodnie pomijaj膮c — w艣cieka艂 si臋 tak ogromnie na to, jak膮 Ari odstawia艂a szopk臋 przed swoim nowym ch艂opakiem. Wymaza艂a niewygodn膮 cz臋艣膰 swojego 偶ycia, udawa艂a kogo艣, kim nie by艂a i nagle zmieni艂a swoje nastawienie do 偶ycia, a przede wszystkim do niego, o sto osiemdziesi膮t stopni. Bo przecie偶 nawet by mu ten jej ch艂opak tak bardzo nie przeszkadza艂, gdyby Min od pocz膮tku by艂a w tym wszystkim szczera, a nie gra艂a rol臋 swego 偶ycia, m臋czennicy zamkni臋tej w z艂otej klatce bogactwa, marz膮cej, by je藕dzi膰 na wycieczki po Bronksie t膮 ledwie dysz膮c膮 Toyot膮 Minsoo, kt贸rej on chyba nawet nie posiada艂 na w艂asno艣膰, tylko po偶ycza艂 od jednego ze swoich koleg贸w z Chinatown. Musia艂 udawa膰 przy nich ca艂y czas, 偶eby nie wygada膰 przypadkiem 偶adnego sekreciku Min, czyli po prostu najzwyczajniejszej prawdy na 艣wiecie. Ari potrafi艂a by膰 okrutna i nieraz robi艂a obrzydliwe rzeczy, Seojun te偶. Ale on si臋 ich przed nikim nie wstydzi艂. I nie musia艂.
Nie trwa艂o to d艂ugo, a偶 Seojun po艂apa艂 si臋, 偶e dziewczyna wcale nie zamierza porzuca膰 Minsoo. Jeszcze w 艣wi臋ta pierwszy raz w艣ciek艂o艣膰 z tego powodu gor膮c膮 fal膮 przesz艂a przez jego cia艂o, gdy zobaczy艂 ich wsp贸lne, przes艂odzone zdj臋cie dodane na Instagram, z dok艂adnie tego samego dnia, kiedy p贸藕nym popo艂udniem znika艂a z jego pokoju. Powzi膮艂 sobie za punkt honoru wyr贸wna膰 rachunki i cho膰 dalej go艣ci艂 j膮 ochoczo w o艣rodku, ju偶 planowa艂, w jaki spos贸b m贸g艂by si臋 na niej zem艣ci膰. 
Nied艂ugo potem okazja sama mu si臋 nawin臋艂a. Minsoo, ch艂opak Ari, a jednocze艣nie przyjaciel Seojuna z czas贸w szkolnych, pewnego dnia wys艂a艂 mu wiadomo艣膰, by zapyta膰, jak si臋 czuje, bo ostatnio, gdy si臋 widzieli, nie wygl膮da艂 najlepiej, a te偶 nie mieli za bardzo okazji, by spokojnie porozmawia膰. Kochany ch艂opak! Kim zaprosi艂 go w odwiedziny, oczywi艣cie razem z Ari, i z przyjemno艣ci膮 patrzy艂, jak dziewczyn臋 niemal skr臋ca od 艣rodka ze strachu, 偶e ktokolwiek m贸g艂by tam j膮 pozna膰. Ma艂o tego, dr偶a艂a na my艣l o tym, 偶e Seojun m贸g艂by opowiedzie膰 cokolwiek o jej przysz艂o艣ci. I co najlepsze, od razu pod艂apa艂a jego gr臋. Bez mrugni臋cia okiem. Jeszcze w jego pokoju w o艣rodku robi艂a wszystko, by wzbudzi膰 w nim zazdro艣膰, ku nie艣wiadomo艣ci biednego Minsoo, wpatrzonego w ni膮 jak w obrazek.
Przy mnie nigdy nie musia艂a艣 udawa膰.
Ich dziwna, toksyczna relacja dalej trwa艂a. Seojun zdawa艂 sobie spraw臋, jak dzia艂a na Ari — Ari zdawa艂a sobie spraw臋, jak dzia艂a na Seojuna. I cho膰 trzymali dystans, udawali obcych, publicznie nie wchodzili sobie w drog臋, to jednocze艣nie za plecami pr贸bowali zatru膰 temu drugiemu 偶ycie najbole艣niej, jak si臋 tylko da艂o. Seojun pojawi艂 si臋 na urodzinach Minsoo z Rose, z dziewczyn膮, kt贸ra od lat by艂a wrogiem Min, a kt贸ra przys艂u偶y艂a si臋 mu w czasie przed艣wi膮tecznym jako dystrakcja, i nie szcz臋dzili sobie czu艂o艣ci, oczywi艣cie dbaj膮c, by solenizant oraz jego wybranka mieli na to dobry widok. Ari ju偶 dzie艅 p贸藕niej wrzuci艂a do Internetu zdj臋cie test贸w ci膮偶owych, tylko po to, by go sprowokowa膰, ale ch艂opak nie mia艂 o tym najmniejszego poj臋cia, a przynajmniej nie przesz艂o mu to przez my艣l tu偶 po zobaczeniu fotografii, gdy wyrzuca艂 z mieszkania Rose, jednocze艣nie w szale demoluj膮c swoj膮 w艂asn膮 sypialni臋. Odegra艂 si臋 na niej, a nawet nie przy艂o偶y艂 do tego r臋ki — to Rosalie w z艂o艣ci przes艂a艂a Ari zdj臋cie jego i Sunghoona w dwuznacznej sytuacji. Albo w bardzo jednoznacznej.
Pewnie trwa艂oby to do teraz, gdyby w艂a艣nie nie to spotkanie z ch艂opakiem tamtego dziwnego wieczora przed trzema tygodniami. Zawiesili bro艅, a przynajmniej Seojun na moment przesta艂 szuka膰 mo偶liwo艣ci zaj艣cia Ari za sk贸r臋 — nie wiedzia艂 jednak, 偶e cisza i brak reakcji z jego strony po takim czasie za偶artej walki jeszcze bardziej nap臋dza jej frustracj臋. 
Z okrucie艅stwem mu do twarzy.
Ahn Sunghoon. Znali si臋 d艂ugo, trzymali si臋 ze sob膮, jak wi臋kszo艣膰 Korea艅skich dzieciak贸w ze 艣mietanki towarzyskiej — bo mimo, 偶e mieszkali na Manhattanie lata, a niekt贸rzy od urodzenia, Amerykanie to dalej byli oni i we wszystkim r贸偶nili si臋 od nich. Nie chodzili z Ahnem do tych samych szk贸艂, nie mieli wsp贸lnych znajomych, ale wystarczy艂o, 偶e ich rodzice prowadzili wsp贸lne interesy i byli zwi膮zani ze sob膮 na tak d艂ugo, na ile podpisany by艂 mi臋dzy ich firmami rodzinnymi kontrakt. Ci臋偶ko by艂oby m贸wi膰 o jakiej艣 szczeg贸lnej za偶y艂o艣ci, ale prawd臋 m贸wi膮c, ludzie ich pokroju po prostu przyjaci贸艂 nie posiadali. Widywali si臋 na imprezach, robili ze sob膮 g艂upie rzeczy, znali sporo swoich sekret贸w i grzeszk贸w, wi臋c mogli mie膰 do siebie pe艂ne zaufanie, bo zdrada wi膮za艂a si臋 z tym, 偶e wszystkie tajemnice zostan膮 rozpowiedziane dalej.
I pewnego wieczora, wracaj膮c z wyj膮tkowo felernej imprezy, po prostu przeszli pewien etap, tak dla zabawy, a dla Seojuna mo偶e jeszcze z czystej ciekawo艣ci. Szybko nabra艂 wprawy, bo cho膰 zacz臋艂o si臋 to wszystko od niewinnego poca艂unku w limuzynie, ju偶 nast臋pnego popo艂udnia z bieg艂o艣ci膮 godn膮 podziwu potrafi艂 sprawi膰, by blondyn szala艂 z rozkoszy, wrzeszcz膮c jego imi臋.
Nie wiedzia艂 kiedy, ale jaka艣 dziwna fascynacja Sunghoonem urodzi艂a si臋 w jego sercu i na moment pozwoli艂 sobie zapomnie膰 o walce z Min. Ch艂opak stawa艂 na rz臋sach i zabiega艂 o jego uwag臋, i chocia偶 Seojun nie mia艂 poj臋cia, 偶e to wszystko by艂o tylko elementem gry, kt贸r膮 Ahn sobie obmy艣li艂, ma艂ego zak艂adu z samym sob膮 o to, 偶e wygra z Min Ari bitw臋 o serce Seojuna, robi艂 dok艂adnie to, czego Sunghoon chcia艂. Poddawa艂 si臋 mu z przyjemno艣ci膮. 
Nie zapomnia艂 jednak o Ari tak 艂atwo, jak mog艂o si臋 to Ahnowi wydawa膰. Mimo tego, co dzia艂o si臋 mi臋dzy nimi — zauroczenia czy kr贸tkiego romansu, kt贸re jednak Seojun t艂umaczy艂 sobie w g艂owie jako niezobowi膮zuj膮c膮 zabaw臋 pomi臋dzy dw贸jk膮 dobrych kumpli — my艣li o dziewczynie atakowa艂y go cz臋sto zupe艂nie znienacka, burz膮c spok贸j, kt贸ry stara艂 si臋 odbudowa膰. Przymyka艂 wtedy oczy i walczy艂 z w艣ciek艂o艣ci膮 ogarniaj膮c膮 jego cia艂o, staraj膮c si臋 skupi膰 tylko na swoim tu i teraz, jak mia艂 w zwyczaju w sekrecie przezywa膰 Sunghoona. I zazwyczaj mu si臋 udawa艂o.
Schlebia艂 mu. Swoimi komplementami, flirtem i tym, jak stara艂 si臋 go do siebie przyci膮gn膮膰. Cho膰by powtarza艂 do siebie wiele razy, 偶e to nic takiego, niewinna zabawa, to jednak nie m贸g艂 uciszy膰 swojego serca, wyrywaj膮cego si臋 do Sunghoona na przek贸r temu, czego by sobie 偶yczy艂. Min膮艂 si臋 kilka razy z pod艣wiadomo艣ci膮, a by艂o ju偶 tak blisko, szczeg贸lnie w momentach, kiedy rozmawiali du偶o powa偶niej, ni偶 zwykle. Opowiedzia艂 mu o Korei, pozwalaj膮c sobie znowu rozpa艣膰 si臋 na male艅kie kawa艂eczki i obiecuj膮c w duchu, 偶e to ju偶 ostatni raz, naprawd臋, bo od tego momentu zamknie ten rozdzia艂 na wieki. Przeczyta艂 histori臋 ch艂opaka na nowo, zweryfikowa艂 fakty. Wymienili jeszcze wi臋cej sekret贸w, tych prawdziwych sekret贸w, nie nowojorskich tajemnic poliszynela, o kt贸rych wszyscy wiedz膮. Zbli偶yli si臋 do siebie, staraj膮c si臋 w posy艂anych spojrzeniach zawrze膰 niem膮 pro艣b臋, by to ta druga strona zrobi艂a pierwszy krok, bo oni nie mieli odwagi do przyznania si臋, 偶e tego chc膮.
呕yczenie Sunghoona sprzed kilku tygodni si臋 spe艂ni艂o, Seojun po艂kn膮艂 haczyk bez mrugni臋cia okiem i wpad艂 prosto w jego sid艂a. By艂 pierwsz膮 osob膮, o kt贸rej brunet my艣la艂 chwil臋 po przebudzeniu i ostatni膮, kt贸rej imi臋 wykrzykiwa艂 tu偶 przed snem. U艣miecha艂 si臋, si臋gaj膮c po telefon, by przeczyta膰 porann膮 wiadomo艣膰, a dziwny b贸l rozchodzi艂 si臋 mu si臋 w okolicach 偶o艂膮dka, gdy tylko s艂ysza艂 jego niski g艂os.
Ale zak艂ad przegra艂.
— Jak to... Mam sobie i艣膰? — Sunghoon zacisn膮艂 wargi w cienk膮 lini臋, patrz膮c mu w oczy z tak gor膮c膮 w艣ciek艂o艣ci膮, 偶e Seojun a偶 cofn膮艂 si臋 o krok.
By艂a dwudziesta druga, w艂a艣nie wr贸cili do jego apartamentu po kolacji, a dzie艅 rzeczywi艣cie sp臋dzili wyj膮tkowo mi艂o. A偶 do teraz.
— Zaufaj mi, nie chcesz by膰 tego 艣wiadkiem.




— Nie mam ju偶 si艂y na kolejn膮 powt贸rk臋, mo偶e ju偶 koniec na dzi艣?
— Id藕cie w takim razie, ja jeszcze zostan臋.
Minsoo pochyli艂 si臋, by si臋gn膮膰 po butelk臋 wody i r臋k膮 otar艂 pot sp艂ywaj膮cy mu po czole. Mimo, 偶e ju偶 dochodzi艂a dziesi膮ta, nie chcia艂 wcale wraca膰 do domu, gdzie czeka艂y na niego tylko wyrzuty sumienia, niepewno艣膰 i wszechogarniaj膮cy smutek, wi臋c perspektywa 膰wicze艅 do upad艂ego w tym wypadku wydawa艂a mu si臋 tysi膮c razy rozs膮dniejsza. Poza tym sala treningowa, z kt贸rej korzysta艂 z kumplami z zaj臋膰 tanecznych, mie艣ci艂a si臋 dos艂ownie kilkana艣cie minut spacerem od jego mieszkania.
Gdy dw贸jka ch艂opak贸w wysz艂a, Minsoo si臋gn膮艂 po telefon, by w艂膮czy膰 jak膮艣 ha艂a艣liw膮, szybk膮 i agresywn膮 piosenk臋, kt贸ra mog艂aby zag艂uszy膰 niechciane my艣li w jego g艂owie. Odda艂 si臋 ta艅cu, bezb艂臋dnie odtwarzaj膮c choreografi臋 ze swoich przedostatnich zaj臋膰 na Broadway Dance Center, a ju偶 po czterech minutach opad艂 bez si艂 na parkiet, staraj膮c si臋 uspokoi膰 oddech. Opar艂 rozgrzan膮 twarz o zimn膮 pod艂og臋. Telefon musia艂 z艂apa膰 autoodtwarzanie, bo z g艂o艣nik贸w polecia艂a najnowsza piosenka Miley Cyrus, ta, kt贸r膮 wszyscy od kilku tygodni pod艣piewywali. A mo偶e Minsoo w sekrecie twierdzi艂, 偶e he can buy himself flowers
Niestety, nie my艣la艂 tak. Ale na pewno chcia艂by.
Min臋艂y ju偶 trzy tygodnie odk膮d pok艂贸cili si臋 z Ari, niepe艂ny tydzie艅 od momentu, w kt贸rym pr贸bowali si臋 pogodzi膰, a nic z tego nie wysz艂o, i ch艂opak powoli przestawa艂 mie膰 nadziej臋, 偶e kiedykolwiek wr贸c膮 do tego, co by艂o mi臋dzy nimi wcze艣niej. Wraz z tym ros艂y w nim inne obawy, pojawia艂y si臋 w膮tpliwo艣ci, zaczyna艂 zarzuca膰 sobie brak rozs膮dku i totaln膮 g艂upot臋. Wci膮偶 odtwarza艂 tamt膮 chwil臋 w pami臋ci, zupe艂nie jakby jaka艣 cz臋艣膰 jego m贸zgu nie chcia艂a, 偶eby o tym zapomnia艂 i z powrotem wpu艣ci艂 Ari do swojego 偶ycia. Jakby pr贸bowa艂 sam siebie przekona膰, 偶e to, co czuje, ma sens. Albo mo偶e robi艂 to, by sobie wm贸wi膰, 偶e ta sytuacja nie by艂a a偶 tak z艂a, jak mu si臋 wydawa艂o?
— Mnie r贸wnie偶 by艂oby przykro, gdybym za chwil臋 mia艂a straci膰 prac臋, a jednocze艣nie przekre艣li膰 sobie szans臋 na znalezienie jakiejkolwiek innej. Wydawa艂oby si臋, 偶e w cenie wliczona jest kompetentna obs艂uga, ale patrz膮c na ciebie, mam pewne w膮tpliwo艣ci.
Obie dziewczyny sta艂y na przeciwko siebie. Ari jakby gotowa do ataku, wyprostowana, z lekko pochylon膮 g艂ow膮, wypluwa艂a z siebie s艂owa nas膮czone takim jadem, 偶e Minsoo mia艂 wra偶enie, jakby pierwszy raz ws艂uchiwa艂 si臋 w ten g艂os. Nie poznawa艂 go. Stewardesa, blondynka o niemal bia艂ej cerze, kt贸ra mog艂a mie膰 nie wi臋cej ni偶 dwadzie艣cia dwa lata, mimo 偶e od Min wy偶sza o dobre kilka centymetr贸w, teraz kuli艂a si臋 w sobie z przestraszon膮 min膮, niepewna, co powinna zrobi膰. Praca dla ludzi z wy偶szych sfer mo偶e by艂a dobrze p艂atna, ale nie by艂o w niej wiele miejsca na pomy艂ki, bo nigdy nie mog艂e艣 by膰 pewien, kt贸ra b臋dzie si臋 wi膮za艂a z permanentnym urlopem. Jak wida膰, wylanie czerwonego wina na tweedow膮 garsonk臋 swojego pracodawcy wpada艂o w艂a艣nie do tej kategorii. Oczy jej si臋 zaszkli艂y, a twarz poczerwienia艂a ze stresu i strachu.
— Chanel, limitowana edycja, m贸wi ci to co艣? — Ari wpatrywa艂a si臋 twardo w twarz dziewczyny z lekkim u艣miechem na ustach, chyba napawaj膮c si臋 niepewno艣ci膮, kt贸r膮 mog艂a wyczyta膰 z jej oczu. Cisza, jaka zapanowa艂a, zdawa艂a si臋 wgniata膰 Minsoo w siedzenie. Sekundy mija艂y, a Min karmi艂a si臋 t膮 chwil膮, zatracaj膮c bez reszty. — Wybacz, czy powinnam si臋 powt贸rzy膰? Minsoo, czy nie wyrazi艂am si臋 jasno? A mo偶e w pewnym momencie zacz臋艂am m贸wi膰 po korea艅sku?
Potem, gdy uwag臋 skierowa艂a w jego stron臋, by艂o ju偶 tylko gorzej. 
 Oczywi艣cie, Minsoo, 偶e mog臋 sobie kupi膰 tysi膮c innych, bo kto inny to zrobi? Ty?
To nie by艂a Ari, kt贸r膮 zna艂, a ju偶 na pewno nie taka, kt贸r膮 mia艂 ochot臋 zna膰. I gdyby jeszcze ona zreflektowa艂a si臋, odezwa艂a do niego lub chocia偶 postara艂a si臋 wyja艣ni膰, sk膮d si臋 wzi膮艂 u niej tak ogromny gniew, kt贸ry doprowadzi艂 do tej obrzydliwej sceny, ale niestety — nie odezwa艂a si臋 do niego ani s艂owem przez nast臋pne dwa tygodnie. 
Dopiero w przeddzie艅 walentynek wys艂a艂a mu kr贸tk膮 notatk臋 z zaproszeniem. Pojecha艂, oczywi艣cie, bo po pierwsze, nie m贸g艂 si臋 powstrzyma膰, po drugie, by艂oby to z jego strony wyj膮tkowo niekulturalne, gdyby zignorowa艂 jej wiadomo艣膰, a po trzecie, mia艂 nadziej臋, 偶e w ko艅cu si臋 pogodz膮. 呕e Ari znajdzie jakie艣 magiczne wyt艂umaczenie, kt贸re usprawiedliwi jej zachowanie, on jej uwierzy, a potem wszystko b臋dzie jak dawniej. Nic takiego si臋 jednak nie sta艂o. Ani ona nie zacz臋艂a tej rozmowy, ani on nie m贸g艂 si臋 do tego zmusi膰. I cho膰 na te par臋 godzin pu艣cili w niepami臋膰 to, co si臋 miedzy nimi wydarzy艂o, wracaj膮c do domu, czu艂 si臋 dok艂adnie tak samo 藕le, jak przedtem. 
Jeszcze dwa dni przed t膮 k艂贸tni膮, gdy pojechali z okazji jego urodzin na wycieczk臋 do Malibu, powiedzia艂 jej, 偶e zostanie dla niej w Nowym Jorku. Semestr zako艅czy艂 si臋 ostatniego dnia stycznia i teoretycznie Minsoo powinien by膰 ju偶 dawno w Seoulu, ale od jakiego艣 czasu w sekrecie planowa艂 przed艂u偶y膰 sw贸j pobyt w Wielkim Jab艂ku o par臋 miesi臋cy, przynajmniej do wakacji. By m贸c by膰 z Ari. A potem wymy艣liliby, co zrobi膮 dalej, jak dziewczyna ju偶 by艂aby pewna tego, gdzie p贸jdzie na studia. Mia艂 sporo znajomych i gdzie艣 zawsze m贸g艂by si臋 zahaczy膰, a te偶 w ci膮gu ostatnich paru miesi臋cy otoczy艂 si臋 tak serdecznymi lud藕mi, 偶e zewsz膮d m贸g艂 liczy膰 na dobr膮 pomoc. 
Teraz plu艂 sobie w brod臋. Mo偶e nie powinien w og贸le zostawa膰? Zmienia膰 wszystkich swoich plan贸w pod kogo艣, kto nawet nie by艂 w stanie przeprosi膰 go za swoje obrzydliwe s艂owa?
Nie — nie m贸g艂 tak my艣le膰. Mimo wszystko, dalej kocha艂 Ari i wiedzia艂, 偶e gdyby tylko ona chocia偶 troch臋 si臋 postara艂a, da艂a mu nadziej臋, 偶e to by艂 tylko g艂upi wybryk, wyci膮gn臋艂a do niego r臋k臋, on uj膮艂by j膮 bez wahania i wybaczy艂by jej. Albo spojrza艂by jej w oczy, chc膮c jej wybaczy膰, ale widzia艂by w nich tylko t臋 zepsut膮, okropn膮 dziewczyn臋, kt贸r膮 z ca艂ego serca gardzi艂?
— Do艣膰! — krzykn膮艂, wplataj膮c palce we w艂osy.
Z艂o艣liwe my艣li atakowa艂y tak uporczywie, 偶e sam ju偶 nie umia艂 stwierdzi膰, co tak naprawd臋 czuje wzgl臋dem Ari. Gdy tylko uda艂o mu si臋 spojrze膰 na ni膮 tak, jak kiedy艣, w moment na wspomnienie jej wcze艣niejszych s艂贸w to wszystko si臋 rozpierzcha艂o. Znowu, kiedy odtwarza艂 to, co m贸wi艂a w kierunku tej stewardesy, mimowolnie jego g艂owa podszeptywa艂a mu, 偶e zasadniczo w pewnych kwestiach dziewczyna mia艂a racj臋. By艂 zm臋czony t膮 hu艣tawk膮, na skraju wyczerpania. Ledwo ju偶 trzyma艂 si臋 przy swoim postanowieniu i prawdopodobnie dni, je艣li nie godziny, dzieli艂y go od odezwania si臋 do dziewczyny.
W ko艅cu Minsoo wsta艂 z parkietu, bardzo powoli, czuj膮c, jak jego cia艂o odmawia mu pos艂usze艅stwa ze zm臋czenia. Bola艂o go dos艂ownie wszystko i w sumie nie by艂o to jako艣 specjalnie dziwne, bior膮c pod uwag臋 fakt, 偶e sp臋dzi艂 dzisiaj na tej sali ca艂y dzie艅, dok艂adnie od pi膮tej rano. Westchn膮艂 z rezygnacj膮, a potem zabra艂 si臋 do odpinania sprz臋tu muzycznego, bo chocia偶 naprawd臋 nie chcia艂 wraca膰 do domu, rozs膮dek podpowiada艂 mu, 偶e zostanie tam i dawanie sobie w ko艣膰 w niczym mu tak naprawd臋 nie pomo偶e. Wzi膮艂 szybki, zimny prysznic, a potem wrzuci艂 przepocone ubrania razem z r臋cznikiem do torby, wsun膮艂 na siebie kurtk臋 i ruszy艂 do wyj艣cia. Dopiero zamykaj膮c drzwi spojrza艂 na sw贸j telefon. 

From: 鞎勲Μ馃グ
Minsoo, przepraszam... Jestem strasznie pijana. Potrzebuj臋 Ci臋.

鞎勲Μ馃グ udost臋pnia lokalizacj臋

Zakr臋ci艂o mu si臋 w g艂owie. Nagle poczu艂, jakby kto艣 po d艂ugiej przerwie wt艂oczy艂 tlen w jego p艂uca.





Wierzy艂a w przeznaczenie, ale r贸wnie偶 zdawa艂a sobie spraw臋, 偶e szcz臋艣ciu trzeba czasem pom贸c, bo nawet je艣li co艣 dobrego stanie na twojej drodze, r贸wnie szybko mo偶e obra膰 zupe艂nie inny tor, oddali膰 si臋 i znikn膮膰 z niej, czasem na zawsze. Wiedzia艂a o tym a偶 za dobrze, od dziecka nauczona, by i艣膰 przez 偶ycie z podniesion膮 g艂ow膮, a z ka偶dego niepowodzenia wyci膮gn膮膰 lekcj臋 i nigdy nie powtarza膰 tych samych b艂臋d贸w. Od najm艂odszych lat przyzwyczajana, aby nie pok艂ada膰 w nikim swoich nadziei, bo w ten spos贸b tylko nara偶asz si臋 na b贸l. Odk膮d tylko pami臋ta艂a u艣wiadamiana, 偶e bezwarunkowa mi艂o艣膰 istnieje tylko w tych pi臋knych, kolorowych filmach, do kt贸rych wzdychasz, marz膮c o swoim szcz臋艣liwym zako艅czeniu. 
Wiedzia艂a o tym wszystkim, ale dalej nie rozumia艂a, dlaczego nie mog艂a zatrzyma膰 przy sobie szcz臋艣cia chocia偶 na odrobin臋 d艂u偶ej, jeszcze przez moment. Dlaczego te nie艣mia艂o posy艂ane u艣miechy znikn臋艂y z jej twarzy, dlaczego ta roz艂膮ka bola艂a tak bardzo i pozostawia艂a po sobie miliony pyta艅, dlaczego g艂upie, dzieci臋ce zauroczenie zmieni艂o jej pogl膮d na mi艂o艣膰... A偶 postanowi艂a zapomnie膰. Dramatyzm Ari naprawd臋 nie zna艂 granic i dalej, uparta jak przys艂owiowy osio艂, kurczowo trzyma艂a si臋 tej obietnicy, kt贸r膮 z艂o偶y艂a sama sobie w wieku niespe艂na jedenastu lat. Kiedy pierwszy raz poczu艂a to uk艂ucie w sercu, jakby kto艣 wyrwa艂 jego cz膮stk臋 i pozostawi艂 ogromn膮 pustk臋, kt贸rej nikt nie potrafi艂 zast膮pi膰. A dlaczego nie potrafi艂? Bo dziewczyna nikomu nie dawa艂a dost臋pu do tej cz臋艣ci swojego 偶ycia, tej strefy uczu膰. W艂a艣nie wtedy zorientowa艂a si臋, 偶e wszyscy mieli racj臋  uczucia s膮 sfabrykowane na potrzeby medialne, to wszystko jedynie konsumpcjonizm, a mi艂o艣膰 naprawd臋 istnieje tylko na filmach. M艂odziutka dziewczynka ju偶 wtedy wykalkulowa艂a sobie, 偶e nie zas艂uguje na szcz臋艣cie. Ekstremalna w sposobie my艣lenia, jeszcze bardziej impulsywna w zachowaniu, ale wyj膮tkowo konsekwentna, bo je艣li nie z nim, to z nikim pozosta艂o mantr膮, kt贸r膮 si臋 kierowa艂a. 
Po latach jednak o nim i o ogromie b贸lu zapomnia艂a, a w sercu z jej dewizy zosta艂o jedynie z nikim.
A偶 ponownie ujrza艂a go te kilka miesi臋cy temu. Odnale藕li si臋 po latach, na innym kontynencie, a to wszystko powr贸ci艂o, zapieraj膮c jej dech w piersi. Ten sam s艂odki u艣miech i b艂ysk w oku, tak samo zmierzwione w艂osy i ciep艂y g艂os. Min臋艂y lata, a jej serce znowu zabi艂o szybciej, niemal wyrywaj膮c si臋 z klatki piersiowej, byle znale藕膰 si臋 bli偶ej, byle poczu膰 to jeszcze raz, chocia偶 przez moment. I to by艂a jej szansa, kolejny dar od losu, kt贸rego nie mog艂a zmarnowa膰. I tak, jak szybko poczu艂a to przyjemne ciep艂o w okolicy klatki piersiowej, tak szybko zadecydowa艂a, 偶e on nie mo偶e pozna膰 prawdy, nie ca艂ej, nigdy. 
Bo on dalej by艂 taki sam, tym dobrym dzieciakiem z s膮siedztwa, do kt贸rego wszyscy mieli s艂abo艣膰. Mia艂 swoje zasady, kt贸rymi si臋 w 偶yciu kierowa艂. Okazywa艂 innym szacunek, bez wzgl臋du na ich maj臋tno艣膰 czy pochodzenie, pomaga艂 i nie oczekiwa艂 nic w zamian, 偶y艂 w zgodzie z innymi, a ona? Ona by艂a zupe艂nym przeciwie艅stwem, na ka偶dym kroku szuka艂a tego specyficznego dreszczyku emocji, kt贸ry pojawia艂 si臋 tylko wtedy, gdy robi艂e艣 co艣 naprawd臋 niepoprawnego. 
Wi臋c stara艂a si臋. Naprawd臋 si臋 stara艂a.
Robi艂a wszystko dok艂adnie tak, jak powinna, i w艂o偶y艂a w to ca艂膮 swoj膮 energi臋, mimo 偶e pocz膮tkowo nie by艂o 艂atwo. Kiedy ca艂e 偶ycie twoim jedynym zmartwieniem jeste艣 ty sam, ci臋偶ko si臋 ot tak przestawi膰, ale on by艂 tego wart. W ko艅cu poczu艂a si臋 zrozumiana, chciana, tak naprawd臋. Tutaj nie mia艂o znaczenia ani to kim by艂a, ani na kt贸rym pi臋trze znajdowa艂 si臋 jej rodzinny apartamentowiec, bo Minsoo dalej widzia艂 w niej roze艣mian膮 dziewczynk臋, kt贸rej oczy b艂yszcza艂y na widok straganu z jedzeniem, z g艂ow膮 pe艂n膮 marze艅 i dok艂adnym planem, jak je spe艂ni膰. W ko艅cu naprawd臋 mia艂a co艣 prawdziwego, mia艂a jego, mia艂a ich zwi膮zek. To wszystko nale偶a艂o do niej, nawet je艣li proces, w jakim to zdoby艂a, stawia艂 jej autentyczno艣膰 pod znakiem zapytania, bo przecie偶 w jakim艣 stopniu k艂ama艂a. Ale liczy艂 si臋 efekt ko艅cowy, prawda? Oraz to, 偶e jej zamiary tak naprawd臋 by艂y dobre? 
Nawet je艣li jej zachowanie by艂o wielkim, czerwonym i neonowym znakiem, widocznym z kilometr贸w, 艣wiec膮cym jak bilbordy na Time Square, kt贸rego ka偶dy  widzia艂, jednocze艣nie zdaj膮c sobie spraw臋 z tego, jakie to by艂o podejrzane, ona kontynuowa艂a. A偶 sama uwierzy艂a w t臋 zmian臋 na tyle, 偶e spodoba艂o jej si臋 bycie... Dobr膮.
By艂a ksi膮偶kow膮 definicj膮 uosobienia cn贸t, by艂a najlepsz膮 wersj膮 siebie, o kt贸rej tr膮bi膮 samozwa艅czy trenerzy dobrego samopoczucia na social mediach, tylko by zdoby膰 kolejnego, nic nie znacz膮cego lajka pod najnowszym postem. By艂a tym wszystkim, czym powinna, a i tak to nie wystarcza艂o, bo cho膰 obra艂a taktyk臋, 偶e jej stare 偶ycie i wszystko z nim zwi膮zane po prostu magicznie znikn臋艂o, w ca艂ym tym procesie nie wyzby艂a si臋 jednego wa偶nego elementu. I to by艂 b艂膮d.
Mo偶e to jej nowo wyczulone na krzywd臋 serce i wspania艂omy艣lno艣膰 ponownie rzuci艂y j膮 w jego ramiona. Metaforyczne potkni臋cie, ale nie pora偶ka, bo zdarzy艂o si臋 to tylko raz. Tylko raz pozwoli艂a sobie zapomnie膰 o Minsoo i odnale藕膰 to samo ciep艂o i uczucie bezpiecze艅stwa w osobie innego. Ale zda艂a sobie spraw臋, 偶e to by艂o z艂e, przywo艂a艂a swoje my艣li do porz膮dku i ponownie stara艂a uciec od przesz艂o艣ci... Tylko, 偶e ta mia艂a imi臋. Jej przesz艂o艣膰 nie by艂a jedynie z艂膮 wizj膮 czy wspomnieniem, a bezwzgl臋dnym dupkiem, kt贸ry tak nienawidzi艂, gdy co艣 sz艂o nie po jego my艣li, 偶e obra艂 sobie na cel zniszczenie tego, nad czym ona tak ci臋偶ko pracowa艂a.
Seojun pojawia艂 si臋 niespodziewanie i zawsze wydawa艂 si臋 by膰 o krok przed ni膮. Zabawa w kotka i myszk臋 by艂a chyba jego ulubion膮. Ari broni艂a si臋 i zaciska艂a z臋by, odpowiada艂a na ka偶dy atak, jednak mia艂a wra偶enie, 偶e nic nie wywo艂ywa艂o na nim wra偶enia, 偶e jej starania jedynie odbija艂y si臋 od niego, kiedy ona trz臋s艂a si臋 ze z艂o艣ci i ponownie skupia艂a ca艂膮 uwag臋 tylko na nim, mimo, 偶e dalej nie chcia艂a si臋 do tego przed sob膮 przyzna膰. 
By艂 wsz臋dzie, zaw艂adn膮艂 jej g艂ow膮, wkrad艂 do jej my艣li i sterowa艂 ni膮 poprzez gniew, kt贸ry ona wy艂adowywa艂a na ka偶dym dooko艂a, nawet na Minsoo, a on by艂 ostatni膮 osob膮, kt贸ra zas艂ugiwa艂a na takie traktowanie. 
Nie zas艂ugiwa艂 na to, 偶e gdy ich usta 艂膮czy艂y si臋 w poca艂unku, twarz Seojuna by艂a widziana oczami jej wyobra藕ni. Nie zas艂ugiwa艂 na por贸wnywanie ich wsp贸lnie sp臋dzonego czasu do tych godzin, kt贸re kiedy艣 dzieli艂a z Kimem. Nie zas艂ugiwa艂 na ci膮g艂e k艂amstwa. A Ari nie zas艂ugiwa艂a na niego, przynajmniej nie teraz, gdy ca艂a jej energia by艂a poch艂oni臋ta przez kogo艣 innego. 
艢wiadomo艣膰 pojawi艂a si臋 dobre kilka godzin temu, gdy pod wp艂ywem alkoholu skrywane od miesi臋cy s艂owa wyp艂yn臋艂y z niej, a ona poczu艂a si臋 jakby w ko艅cu mog艂a zaczerpn膮膰 oddech, pierwszy raz od miesi臋cy. Jakby ca艂y ci臋偶ar spoczywaj膮cy na jej ramionach nagle opu艣ci艂 jej drobne barki, a ona znowu by艂a wolna. My艣li ju偶 nie by艂y owiane mg艂膮, obraz wydawa艂 si臋 ja艣niejszy. Wszystko powoli nabiera艂o sensu. Podobno prawda ci臋 wyzwoli, podobno przyniesie ulg臋. Podobno wsiad艂a do tej taks贸wki tylko po to, by porozmawia膰, bo podobno kocha艂a. Tylko kogo?
Musia艂a to zako艅czy膰, ten ca艂y cyrk, kt贸ry ju偶 miesi膮c temu wydosta艂 si臋 spoza jej kontroli. Jej serce ko艂ata艂o niespokojnie, ale nie by艂o to oznak膮 strachu, a jedynie ekscytacj膮, jaka buzowa艂a w jej 偶y艂ach. Chcia艂a tego, zdawa膰 by si臋 mog艂o, 偶e chcia艂a tego bardziej, ni偶 czegokolwiek w swoim 偶yciu i w ko艅cu nadszed艂 czas, by si臋 z tym pogodzi膰. Nadszed艂 czas, by pogodzi膰 si臋 z pora偶k膮 i przesta膰 bez celu kr膮偶y膰 po labiryncie, jakim ostatnimi czasy by艂o jej 偶ycie
Musia艂a to wszystko zako艅czy膰, bo je艣li pozosta艂aby w tym chaosie jeszcze chwil臋 d艂u偶ej, pewnie zwariowa艂aby. Jej my艣li nie by艂y jej, nic nie nale偶a艂o do niej, wszystkim zaw艂adn膮艂 on, a ona by艂a wi臋藕niem we w艂asnym ciele, we w艂asnej g艂owie. To nie by艂o 偶ycie, a nieko艅cz膮ce si臋 tortury. Nie lubi艂a si臋 poddawa膰, ale ten jeden raz gotowa by艂a ponie艣膰 pora偶k臋, przyczo艂ga膰 si臋 na kolanach i zwyczajnie poprosi膰 o zbawienie. I mo偶e nie tak to sobie wyobra偶a艂a, ale taka by艂a jej smutna rzeczywisto艣膰. Ostatecznie, nie wa偶ne jak usilnie strasz si臋 uciec, jak du偶o energii w艂o偶ysz w przebieranie nogami, czasem twoje starania sz艂y na marne. Czasami tak po prostu musia艂o by膰. 
Opad艂a na tylne siedzenie pojazdu i westchn臋艂a g艂臋boko. Ci臋偶kie powieki przymkn臋艂y si臋 mimowolnie, kolejna fala niechcianych spostrze偶e艅 wdar艂a si臋 do 艣rodka, powoduj膮c grymas niezadowolenia na twarzy. Dlaczego wszystko musia艂o by膰 tak skomplikowane, kiedy ona pragn臋艂a spokoju. Wzdrygn臋艂a si臋, gdy uniesiony i zmartwiony g艂os kierowcy wybudzi艂 j膮 z letargu. Nie wiedzia艂a, 偶e odp艂yn臋艂a na dobre kilka minut, a zdenerwowany m臋偶czyzna ju偶 si臋ga艂 po telefon, by wykr臋ci膰 numer na pogotowie. Na chwil臋 zapomnia艂a, gdzie tak naprawd臋 by艂a i po co, a偶 nie przekr臋ci艂a g艂owy w bok, by wyjrze膰 za okno, a jej oczom ukaza艂 si臋 znajomy, ceglany budynek. Mimo panuj膮cego zmroku, jego czerwie艅 razi艂a w oczy. Ari momentalnie poczu艂a ciep艂o rozprzestrzeniaj膮ce si臋 po jej ciele, to, jak z艂o艣膰 zakrada si臋 w ka偶dy zakamarek, czu艂a irytacj臋 i niemoc, i ju偶 sobie przypomnia艂a, gdzie si臋 znajduje.
Wymamrota艂a ciche przeprosiny i podzi臋kowania w kierunku kierowcy, a kiedy si臋gn臋艂a do torebki, nawet nie zwr贸ci艂a uwagi na ilo艣膰 banknot贸w, kt贸re wyci膮gn臋艂a. Chyba wystarczaj膮co, bo m臋偶czyzna u艣miechn膮艂 si臋 szeroko i 偶yczy艂 jej dobrej nocy, a ona jedynie kiwn臋艂a g艂ow膮, bo wiedzia艂a, 偶e nienale偶nie od tego, co si臋 wydarzy, nie b臋dzie to dobre. Nie mog艂o by膰.
Chyba nie ona jedyna bi艂a si臋 z w艂asnymi my艣lami w tej okolicy albo mo偶e ta cz臋艣膰 Manhattanu przywo艂ywa艂a do siebie zagubione dusze, kt贸re pok艂ady swoich uczu膰 z艂o偶y艂y w niew艂a艣ciwych d艂oniach, a poca艂unki na nieodpowiednich ustach, bo w艂a艣nie t臋 frustracj臋 i zrezygnowanie, ten brak nadziei i b贸l, do kt贸rego nie chcesz si臋 przyzna膰 nawet przed samym sob膮, zauwa偶y艂a w oczach obcego blondyna, kiedy min臋li si臋 na klatce schodowej. Co艣 w 艣rodku niej krzykn臋艂o cicho, drobny sygna艂, 偶eby zwr贸ci膰 wi臋cej uwagi, by wysili膰 swoje szare kom贸rki chocia偶 na chwil臋, ale gdy ich spojrzenia skrzy偶owa艂y si臋, Ari zamar艂a. Nagle dostrzeg艂a czysty gniew i przez chwil臋 odnios艂a wra偶enie, 偶e by艂 on skierowany na nikogo innego, a w艂a艣nie ni膮. Negatywna energia piorunowa艂a j膮 z jego ciemnych t臋cz贸wek  nie wygl膮da艂 niepoczytalnie, ale zdecydowanie niebezpiecznie. Ostrzega艂 j膮 niemo, 偶e to wcale nie koniec, a p贸藕niej odwr贸ci艂 g艂ow臋 i prychn膮艂 pod nosem. 
Ich spotkanie zako艅czy艂o si臋 jeszcze szybciej, ni偶 si臋 zacz臋艂o. Zaledwie chwila, kilka sekund, byli tylko nieznajomymi, kt贸rzy mo偶liwe, 偶e dzielili podobne rozterki, ale na tym ko艅czy艂y si臋 ich podobie艅stwa. Czysty przypadek. Nic wi臋cej. Powtarza艂a sobie przez moment, byle tylko w to uwierzy膰. 
Wi臋c nie zaprz膮ta艂a sobie tym g艂owy, odrzuci艂a to dziwne uczucie w g艂膮b swojej 艣wiadomo艣ci, bo jej priorytetem by艂 kto艣 na szczycie tego budynku. Pow贸d jej zmartwie艅 r贸wnie偶 posy艂a艂 gniewne spojrzenia i znajdowa艂 si臋 teraz na ostatnim pi臋trze, w lofcie, kt贸ry zna艂a na pami臋膰, ale wcale nie czu艂a si臋 tam teraz jak mile widziany go艣膰. Nie kiedy przekroczy艂a pr贸g mieszkania, a ich spojrzenia skrzy偶owa艂y si臋 niemal natychmiastowo. Zupe艂nie jakby czeka艂, a偶 zjawi si臋 w tych drzwiach, ale wcale nie z otwartymi ramionami. Szcz臋ki zaci艣ni臋te, cia艂o spi臋te, w ka偶dej chwili gotowy do kontrataku, przenik艂e spojrzenie b艂膮dzi艂o po jej ciele, dos艂ownie wypalaj膮c na niej sw贸j 艣lad. Czu艂a jego piorunuj膮c膮 z艂o艣膰, bo sama emanowa艂a tym samym gniewem.
W ko艅cu spotkali si臋 i mia艂a mu du偶o do powiedzenia, a jeszcze wi臋cej do zarzucenia, bo ta sytuacja by艂a tylko i wy艂膮cznie jego zas艂ug膮. Jego win膮. Zniszczy艂 ich przyja藕艅, zaprzepa艣ci艂 wszystko, co kiedy艣 ich 艂膮czy艂o i chyba niespecjalnie mu to przeszkadza艂o. Opr贸cz tego zrujnowa艂 jej zwi膮zek z u艣miechem na ustach, swoimi g艂upimi zagrywkami spowodowa艂 lawin臋 niefortunnych zdarze艅. Jedno po drugim, jak kostki domino, dzie艅 po dniu, by艂o tylko gorzej, a ona nie wiedzia艂a, jak ponownie odzyska膰 kontrol臋. Wini艂a go za wszystko, za to kim by艂a w przesz艂o艣ci i za to, w kogo ponownie si臋 przeistacza艂a. 
Wygra艂, m贸g艂 by膰 z siebie dumny, m贸g艂 napawa膰 si臋 tym uczuciem, ale ona nie mia艂a zamiaru zostawa膰 na tyle d艂ugo, by przybi膰 mu pi膮tk臋 i otworzy膰 butelk臋 szampana. Chcia艂a to zako艅czy膰, raz i na zawsze. Zaw艂adn膮艂 jej umys艂em, ale jej serce dalej nale偶a艂o do Minsoo. Przynajmniej w wi臋kszej jego cz臋艣ci, o ile Lee jeszcze jej chcia艂. To dalej sobie powtarza艂a, gdy postawi艂a krok w kierunku bruneta. 
To koniec.
— Mam do艣膰 Seojun. Mam. Kurwa. Do艣膰. — warkn臋艂a w艣ciekle, rzucaj膮c mu piorunuj膮ce spojrzenie.  — Mam po dziurki w nosie tych g艂upich gier, manipulacji... Tego! — D艂oni膮 wskaza艂a na dystans jaki ich dzieli艂. Na siebie, na niego. — Tego wszystkiego mam do艣膰 — wycedzi艂a przez z臋by, a jej d艂onie zacz臋艂y dr偶e膰. Jeszcze chwila i mia艂a wra偶enie, 偶e wybuchnie.
— To jest nas dwoje.

...to be continued

LABELS

archiwum karta postaci dodatek instagram plotkara.net administracja opowiadanie lista obecno艣ci coup d'茅tat izana.ami seapolyp Rudy Chomik Axolotl Ice Queen poprzednia karta Kim Seojun Min Ari Lee Minsoo sheepster Czerwona Panda event Mirabelka Octavia Blanchard origami posta膰 aktywna white chocolate Cie艅 Miesi膮ca Eros Lim Lean Farrah Rymill danielle song iris Bluebell Freaser Jackson Howard Jolene Redwood L茅a Louise Chevalier Sol namgi jung Ahn Sunghoon Jeong Yosoo Park Daehyun irys la volpe yechan powell Boubble B Cillian Montgomery Cornelia Watson Fabien J. Cadieux Gabriel Salvatore Gingerbread Latte Jadis Walthew-Meijer Junyi Landi Just don't. Lia Donovan Lian Meyer Meredith Ridgeway Mika Mr. Sandman Oriana Duarte Park Daebi Park Hyunjin Rusted Soul Sophie Wellington Tonksia Vincent Madden Violet Brennan Willow Mahoney Yongsun Ward antares befcia cinnamoon gideon yamada ma艂amorderczyni pisarz mi艂o艣ci szczurzyca zimno mi A.J. Cruz Alsa Howler Altruistka Atramentowa Berinella Sinclair Bulldog Cappuccino Carmen Varley Carm猫la blanchard Crying Girl Edgar A. Hastings Elena Huntington Elisa Lauder Emerson Seymour Emily Robbins Evander Javits Ezequiel F. Rodriguez Fabian Cavallaro Han Yuri Honey Hwan Icarus Ardell India Jones Jacob Miller Jessica Fischer Kei Tang Keith Reinhart Lee Mingi Lucas Carter Mason Chatto Meow Mila Johnson Moon Halliwell Moon Sohee Niewidzialna Niktmare. Simelon Vincent Cole William Harrison Zarina Hayat Zuri Williams bzdurmisia caden whitmore heroin hong sunoo hopeless jiyoung youn kasztan kwon taeyang lisiecka melancholijne westchnienie mijoo seo minjae moon oliver larsen sallow girl silly Alexios Argyropoulos Alyvia Clark Amelia Harrison Anael Gabriele Schubert Arthur Morrison Audemars Aurora Ratchford Ava Norwood Bastian Salzer Blair Waldorf Blake Murphy Caleb Ashby Cassian Rafferty-Whittaker Charlene Lieberman Charles Ruiz Choi "One" Eunwoo Devon Myers Elizabeth Madden Elliot Byun Hannah Love Henry Marcus Carrington Honey Lovett Icarus Prescott Jade Query Jamie Holst Jane Bloomberg Jared Hamish Kamanai Kang Haneul Karl Wilmar Kip Harris Kojot Laurent Blanchard Luna Myers Margot Yves Marie Wall Milana Cavallaro Nam Jonghyun Naturelle Catarina Tavernier Niall Dwight Nicolas Grimaldi Noor Wilmar Olivier Evans Ottilie Watson-Cruz Oz Weisenfeldt Park Doyun Pornografia Rosalie Church Ryujin Young Sierra Clemente Sloane Sweeney Sophia Demiri Ves Wayne Dawson caticorn devon ethan watson ivy liu kaczorek kanchana moore lechat louise bass myself noc wrze艣niowa oblivion reddish ruse scraper song jiyeon s艂owik vch victor brennan will schumer willow witch yohan ryoo 艣nie偶ka