Uwaga! Sceny kryminalne !
Podk艂ad: Kult - Zegarmistrz 艣wiat艂a purpurowy
Uwaga! Sceny kryminalne !
Podk艂ad: Kult - Zegarmistrz 艣wiat艂a purpurowy
Nie wszystkie decyzje podj臋te w chwilach g艂臋bokiego wzburzenia nale偶膮 do tych najrozs膮dniejszych. Prawd臋 powiedziawszy jest ich zdecydowana mniejszo艣膰. C贸偶 z tego, skoro najcz臋艣ciej dowiadujemy si臋 o tym zdecydowanie za p贸藕no. Nie inaczej by艂o w przypadku Lean, kt贸ra ju偶 od niemal p贸艂tora roku stara艂a si臋 udawa膰, 偶e te wszystkie gwa艂towne zmiany b臋d膮ce konsekwencj膮 jej nag艂ej przeprowadzki do Wielkiego Jab艂ka wysz艂y jej wy艂膮cznie na plus. Od wielu miesi臋cy brylowa艂a przed kamerami, odgrywaj膮c w pe艂ni szcz臋艣liw膮 m艂od膮 bizneswoman, podczas gdy okrutna prawda by艂a zgo艂a inna. Nadal nie mog艂a uwierzy膰, 偶e jej w艂asne wujostwo oszukiwa艂o j膮 przez tak wiele lat w kwestii 艣mierci jej prawdziwych rodzic贸w oraz ukochanego brata. Jak mogli by膰 tak perfidni, by udawa膰, 偶e to oni s膮 jej biologicznymi rodzicami, a drogi Axel tylko dlatego nie przebywa w domu, poniewa偶 podr贸偶uje po 艣wiecie razem z r贸wie艣nikami ? Pieprzeni hipokryci ! Jak dobrze, 偶e wreszcie si臋 od nich uwolni艂a. Gorzej, 偶e do艣膰 szybko zorientowa艂a si臋, 偶e trafi艂a z jednego piek艂a do drugiego. I nie mia艂a tu rzecz jasna na my艣li tylko d艂ugotrwa艂ych, cz臋sto 艣miertelnie m臋cz膮cych sesji, na kt贸re zapraszali j膮 liczni nowojorscy projektanci zachwyceni jej wci膮偶 rzekom膮 dzieci臋c膮 niewinno艣ci膮, czy niemal codziennych, wielogodzinnych pr贸b do nowych film贸w lub przedstawie艅 teatralnych. Do tego wszystkiego zd膮偶y艂a ju偶 si臋 przecie偶 dawno przyzwyczai膰, nawet je偶eli zdarza艂y jej si臋 takie dni, podczas kt贸rych skryta bezpiecznie w zaciszu swego mieszkania, si臋ga艂a po butelk臋 wina, zastanawiaj膮c si臋, czy aby czasem to na co wielokrotnie si臋 zgadza艂a, by dosta膰 nast臋pn膮 rol臋 nie jest ju偶 praktycznie r贸wnoznaczne z prostytucj膮. Bo czym tak naprawd臋 r贸偶ni艂o si臋 to ci膮g艂e udawanie g艂upiej, niczego nie艣wiadomej przyby艂ej niedawno zza oceanu laski przed tymi wszystkimi 艣wiatowej klasy re偶yserami, dla kt贸rych stanowi艂a najcz臋艣ciej synonim szybkiego zarobku od tego, czym trudni艂y si臋 te nieszcz臋艣nice ? W jednym i drugim przypadku chodzi艂o dok艂adnie o to samo - o dobre samopoczucie drugiej strony i zgarni臋cie du偶ej liczby forsy. A ona w dodatku mia艂a na g艂owie jeszcze prowadzenie ca艂ego tego ogromnego interesu zwi膮zanego z nale偶ytym funkcjonowaniem czterogwiazdkowego hotelu. Normalnie paranoja, w kt贸rej coraz trudniej by艂o jej znale藕膰 cho膰 par臋 minut dla siebie. Nic wi臋c chyba dziwnego, 偶e mimo i偶 od pewnego czasu eksperymentowa艂a troch臋 z r贸偶nej ma艣ci dragami maj膮cymi pono膰 sztucznie podnie艣膰 jej wytrzyma艂o艣膰, wci膮偶 czu艂a si臋 jak przek艂uty balonik, z kt贸rego w艂a艣nie powoli ucieka艂o powietrze. Ca艂ej sytuacji z pewno艣ci膮 nie poprawia艂 r贸wnie偶 fakt, jak wiele godzin sp臋dza艂a usi艂uj膮c odnale藕膰 jakiekolwiek informacje dotycz膮ce brudnych interes贸w, kt贸rych jej 艣wi臋tej pami臋ci ojciec mia艂 pono膰 dokonywa膰 za m艂odu. Zapewne ju偶 dawno odpu艣ci艂aby sobie to 艣ledztwo, gdyby nie przeczuwa艂a, 偶e brutalne morderstwo Axela dokonane ponad pi臋膰 lat temu na jednej z ulic Lucerny mog艂o mie膰 tak偶e z tym co艣 wsp贸lnego. Czy偶by jej biedny braciszek na pewnym etapie 偶ycia postanowi艂 p贸j艣膰 w jego 艣lady ? Bardzo mo偶liwe, ostatecznie takie rzeczy nigdy nie dziej膮 si臋 bez wyra藕nego powodu.
Podobnie zreszt膮 jak nag艂e porwania nastoletnich kobiet wracaj膮cych z uczelni dokonywane przez jaki艣 zamaskowanych typk贸w w samym 艣rodku dnia. A jej w艂a艣nie co艣 takiego przydarzy艂o si臋 zaledwie tydzie艅 temu. Gdy wreszcie otrz膮sn臋艂a si臋 po silnym ciosie w ty艂 g艂owy, by艂a ju偶 w jakim艣 eleganckim apartamencie, na kt贸rego 艣rodku sta艂a du偶ych rozmiar贸w ciemnofioletowa sofa zajmowana aktualnie przez trzech zupe艂nie nieznanych jej m臋偶czyzn.
- Widz臋, 偶e si臋 w ko艅cu obudzi艂a艣. - Zwr贸ci艂 si臋 do niej najstarszy z nich. - Musisz mi wybaczy膰 to brutalne zachowanie, ale nie chcia艂em ryzykowa膰 Twojej ucieczki. Tym bardziej, 偶e naprawd臋 nie spodziewa艂em si臋, 偶e jedyna c贸reczka mojego wroga kiedykolwiek przyjedzie do tego miasta, by przej膮膰 rodziny interes. Najwidoczniej pope艂ni艂em ogromny b艂膮d, nie zabijaj膮c Ci臋, gdy jako ma艂y brzd膮c paradowa艂a艣 razem ze swoim bratem po szwajcarskich uliczkach. - Westchn膮艂 ci臋偶ko, si臋gaj膮c po butelk臋 stoj膮c膮 na niewielkim stoliku. - Szampana ? - Spyta艂 jak gdyby nigdy nic, rozlewaj膮c trunek do wysokich kieliszk贸w. - Nie ? W takim razie sam wznios臋 toast za nasze nag艂e spotkanie po latach. - Przechyli艂 szk艂o, jednym haustem wypijaj膮c niemal ca艂膮 jego zawarto艣膰.
- Mo偶e mi Pan 艂askawie wyja艣ni膰, co tu si臋 w艂a艣ciwie, do cholery, odprawia ?! - Rzuci艂a, mierz膮c go w艣ciek艂ym spojrzeniem.
- Oj, przesta艅 ju偶 udawa膰 tak膮 cnotk臋... - Ukucn膮艂 przed dziewczyn膮, po czym wzni贸s艂 jej podbr贸dek w taki spos贸b, by ich spojrzenia si臋 skrzy偶owa艂y. - Czy tego chcesz czy nie, jeste艣 jedynym ocala艂ym dzieckiem Abrahama Rymilla, jednego z moich najgorszych wrog贸w. - Poklepa艂 j膮 czule po policzku, w wyniku czego jej mi臋艣nie instynktowne si臋 napi臋艂y.
- Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e zabrzmi to durno, ale ja naprawd臋 nie mam zielonego poj臋cia o czym Pan w艂a艣ciwie m贸wi. - Odsun臋艂a si臋 od niego na tyle, na ile tylko pozwoli艂y jej ustawione pod 艣cian膮 meble. - Wiem tylko tyle, 偶e m贸j 艣wi臋tej pami臋ci ojciec handlowa艂 jakim艣 nielegalnym towarem, ale nie mam najmniejszego poj臋cia o szczeg贸艂ach. Co wi臋cej pragn臋 zauwa偶y膰, 偶e istniej膮 o wiele lepsze sposoby 艣ci膮gania ludzi na pogaduszki o interesach sprzed lat. - Za艂o偶y艂a r臋ce na piersi, czuj膮c, 偶e jeszcze moment, a zacznie kompletnie nie panowa膰 nad j臋zykiem.
- Och, przepraszam serdecznie. - Wzni贸s艂 r臋ce w ge艣cie poddania. - Jako艣 jednak nie wierz臋, by艣 zechcia艂a tu kiedykolwiek przyj艣膰 po dobroci, wi臋c dobrze Ci radz臋, przesta艅 ju偶 pieprzy膰, bo zaczynasz gra膰 mi na nerwach. Postawi臋 spraw臋 jasno: albo b臋dziesz grzeczn膮 dziewczynk膮 i pozwolisz mi ci膮gn膮膰 pewne profity z tego ogromnego spadku, kt贸ry odziedziczy艂a艣 niedawno po swoich drogich rodzicach, albo zapewniam, 偶e ju偶 d艂ugo nie po偶yjesz. I ani mi si臋 wa偶 my艣le膰 o informowaniu kogokolwiek o naszym ma艂ym uk艂adzie, bo sko艅czysz jak Twoi krewni.
- Jednym s艂owem nie daje mi Pan wyboru. - Szybko przeanalizowa艂a swoj膮 sytuacj臋 i dosz艂a do prawdopodobnie jedynego s艂usznego w tej sytuacji wniosku - z wariatem mierz膮cym do Ciebie przez ca艂y czas z broni palnej si臋 nie dyskutuje. Przynajmniej do chwili, gdy znajduje si臋 w zasi臋gu jego potencjalnego strza艂u.
- Owszem, ciesz臋 si臋, 偶e tak szybko doszli艣my w tej sprawie do porozumienia. M膮dra pannica. - Nim zd膮偶y艂a w jakikolwiek spos贸b zareagowa膰, poca艂owa艂 j膮 prosto w usta. - Panowie, odstawcie naszego drogiego go艣cia do mieszkania. - Skin膮艂 na swoich podw艂adnych, nie zdaj膮c sobie jeszcze sprawy, 偶e w g艂owie Australijki zaczyna艂 ju偶 kie艂kowa膰 istnie szata艅ski plan na ponowne przej臋cie ster贸w w艂asnych los贸w. Nie doceni艂 jej ju偶 po raz drugi i mia艂 nied艂ugo tego po偶a艂owa膰.
***
Cytat przytoczony w nag艂贸wku pochodzi z krymina艂u pt. Florystka autorstwa Huberta Meyera.
Podk艂ad: Foo fighters - Pretender
K艂amstwo czy p贸艂prawd臋, czy kilka k艂amstw powi膮zanych ze sob膮 w tak sp贸jny spos贸b, 偶e wydaj膮 si臋 prawdopodobne, da si臋 utrzyma膰 przez pewien czas. Nawet przez d艂ugi czas. Ale nigdy przez ca艂e 偶ycie, bo istnieje niepisane prawo o godzinie prawdy, kt贸ra kiedy艣 nieuchronnie nadejdzie.
* Wyznanie cichego wielbiciela
| Farrah_Rymill | Follow | Send a message |
| 605 | 4.5 mln | 1000 |
| posts | followers | following |
![]() Darwin |
![]() Luzern |
![]() Modelling |
![]() Acting |
![]() Solitude |
posts | reels | tagged |
![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() |